Afganistan (4) autostop (24) birma (11) buddyzm (7) chiny (3) duchowa turystyka (3) dziennik seulski (31) Etiopia (5) etyka (12) festiwal (6) Indie (5) islam (7) Jeolla (9) Jeonju (9) Kim Dzong Un (6) kino (12) Korea Beyond K-pop (42) kraków (3) kuchnia koreańska (10) Mali (6) Manila (3) muzyka (3) narkotyki (5) opuszczone miejsca (14) Park Chung-hee (4) Park Geun-hye (6) podcast (4) podróż (13) Polska (7) Prawosławie (4) protest (4) recenzja (9) religie (3) Seul (7) slajdowisko (6) Somaliland (4) substancje psychoaktywne (4) tanie podróżowanie (23) Timbuktu (4) Tuaregowie (4) Turcja (3) Wietnam (3) wiza (3) wydarzenie (7) wywiad (22)

Atak morderczych wentylatorów

Jak wygląda codzienne życie studenta w Korei Południowej? Co warto zobaczyć w azjatyckim metropolis? Czy w dobie Internetu można jeszcze przeżyć szok kulturowy?  Co czwartek serwuję moje wrażenia i przemyślenia z Seulu. Uwaga, kuchnia koreańska bywa pikantna!

a-return-of-the-killer-tomatoes

Koreańczycy są jednym z najbardziej wykształconych narodów na świecie (zobacz choćby badania OECD). Nie przeszkadza to jednak w kultywowaniu licznych przesądów i zabobonów, i jak to zwykle z przesądami bywa – wzbudzają one nieustannie zdumienie wśród osób wychowanych w innej kulturze.

Jednym z najbardziej znanych przesądów, obecnym również w Japonii i Chinach, jest owiana złą sławą cyfra cztery, którą wymawia się podobnie jak śmierć w języku chińskim. W wielu budynkach 4. piętro do dziś nie jest zagospodarowywane lub celowo pomija się je – niech nie zdziwi Was fakt, że po trzecim piętrze następuje od razu piąte. Powstało nawet określenie tetrafobia (tetras, czyli cztery po grecku  i phobia, czyli strach)

Życzeń ani imion nie należy zapisywać na czerwono, ponieważ kiedyś ten kolor używany był do epitafiów. Nie przeszkadza to w żaden sposób, aby większość pieczątek w Korei, które mogą zastępować podpis, miała czerwony tusz.

Nie należy również ukochanej osobie serwować skrzydełek kurczaka, bo nasza druga połówka może … odlecieć.

Wyjątkowo dziwnym, wyłącznie koreańskim przesądem, jest strach przed zabójczym wiatrakiem. Najczęściej Koreańczycy boją się zostawić włączony wiatrak na noc, ponieważ kostucha tylko na to czeka! W jaki sposób? Najczęściej tłumaczy się to hipotermią (krytycznym wychłodzeniem organizmu) lub udarem cieplnym. Dziwne? Niektórzy twierdzą, że wiatrak wydmuchuje powietrze sprzed nosa i ust, a to prosta droga do śmierci przez uduszenie. Dziś w Korei wszystkie wentylatory posiadają wyłącznik czasowy.

Szczerze, gdy pierwszy raz o tym przeczytałem, to założyłem, że to raczej klasyczne urban legend i pożywka dla spragnionych sensacji mediów.

pobrane

Ostatnio przypominałem sobie o wiatraku zabójcy. Z ciekawości zapytałem grupkę koreańskich studentów o ten mit. W odpowiedzi usłyszałem nerwowe śmiechy i zdawkowe zapewnienia o tym, że to tylko takie głupie gadanie. Jakoś nie do końca im uwierzyłem! Poprosiłem mojego najlepszego koreańskiego kumpla o szczerą odpowiedź. Cytując:

„I really don’t know why but… hell yeah! We are afraid of it. It’s just stupid myth but I’m kind of afraid of it too. So I always turn off the fan when I sleep”.

Koreańskie media wzmacniają ten mit regularnie publikując informacje o śmierci z powodu „włączonego wentylatora”. Z kolei autor popularnego bloga „Ask a Korean!” opublikował cały apologetyczny post w obronie mitu dowodząc, że w pewnych (bardzo) określonych warunkach wentylator może doprowadzić do śmierci. Dodatkowo oskarżył on Zachód o próby orientalnego wyśmiewania się z Korei, podczas gdy u nas ludzie wierzą, że „czerwone wino jest zdrowe”.

Już pomijając to, że większość ekspertów wyklucza wiatrak jako potencjalną przyczynę zgonu. Koreańczycy mają jakąś dziwną obsesję na punkcie powietrza. O powietrzu, jego wilgotności, energii, prędkości, zanieczyszczeniu, regularnie się dyskutuje. Zasadniczo nie jest dobrze, gdy powietrze stoi w miejscu. Wiatrak może być wyłączony, ale okno powinno być uchylone. Nawet w zimie!


© 2010 – 2026 Wloczykij.org