Afganistan (4) autostop (24) birma (11) buddyzm (7) chiny (3) duchowa turystyka (3) dziennik seulski (31) Etiopia (5) etyka (12) festiwal (6) Indie (5) islam (7) Jeolla (9) Jeonju (9) Kim Dzong Un (6) kino (12) Korea Beyond K-pop (42) kraków (3) kuchnia koreańska (10) Mali (6) Manila (3) muzyka (3) narkotyki (5) opuszczone miejsca (14) Park Chung-hee (4) Park Geun-hye (6) podcast (4) podróż (13) Polska (7) Prawosławie (4) protest (4) recenzja (9) religie (3) Seul (7) slajdowisko (6) Somaliland (4) substancje psychoaktywne (4) tanie podróżowanie (23) Timbuktu (4) Tuaregowie (4) Turcja (3) Wietnam (3) wiza (3) wydarzenie (7) wywiad (22)

Bukhansan – najczęściej odwiedzanay park narodowy na świecie

Jak wygląda codzienne życie studenta w Korei Południowej? Co warto zobaczyć w azjatyckim metropolis? Czy w dobie Internetu można jeszcze przeżyć szok kulturowy?  Co czwartek serwuję moje wrażenia i przemyślenia z Seulu. Uwaga, kuchnia koreańska bywa pikantna!

Third Man on the Mountain, 1959, reż. Ken Annakin

 

Życie w mieście-molochu ma wiele plusów, ale bywa przytłaczające. Chcąc wyrwać się na chwilę z betonowej dżungli, zrobiłem wypad do Parku Narodowego Bukhansan.

Chyba najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że pod bramy parku można dotrzeć metrem (linią nr 1). Biorąc pod uwagę, że ta pożywna porcja przyrody znajduje się w obrębie 25-milionowej aglomeracji, nie ma co się dziwić, że Bukhansan otrzymał nagrodę Guinnessa jako najczęściej odwiedzany park na świecie.

4-3

Już tłum dziarskich staruszków w pełnym ekwipunku wylewający się na stację Dobongsa nie zostawiał cienia wątpliwości. Na prywatność nie ma co liczyć. Wspinaczka górska to wyjątkowo popularne i cenione hobby w Korei. Chociaż szczyty Bukhansan nie są wyższe niż 900 m n.p.m., to niektórzy turyści wyglądali, jakby wyruszali zdobywać Himalaje.

Ja z kolei czułem się bardziej, jak na spacerze w jakimś dziwnym parku miejskim, w którym wchodzi się pod górę. Ci, co chodzą po polskich górach wiedzą, że z oznaczeniem szlaku bywa różnie. W Bukhasan nie da się zgubić, bo oprócz map, co chwile można się natknąć na różnej maści zakazy i nakazy. W niektórych miejscach trasa wyznaczona jest taśmą. W parku nie brak też darmowych jak to w Korei, toalet i wodopojów.

4-1

Przy okazji polecam również odwiedzić jedną z malowniczych buddyjskich świątyń, które znajdują się w obrębie parku. Cheonchuksa należy do najstarszych i najpiękniejszych tego typu obiektów w Korei. W weekendy w godzinach 12-13 można spróbować w świątyni prostej, wegetariańskiej kuchni. Za darmo, aczkolwiek mały datek byłby miłym gestem.

4-4

Zdobycie szczytu Dobongsan i powrót zajęło mi z postojami ok. 5 godzin. Nie jest, to może specjalnie wymagający park, ale nie należy go lekceważyć – kręta kamienna ścieżka potrafi być śliska.

Podróżowanie w tłumie może być irytujące, to dostarcza też wielu informacji kulturowych. Koreańczycy uwielbiają piknikować na górskim stoku, najczęściej zajadając głód kimpapem i popularnym, lekkim ryżowym alkoholem, makkeolli. Nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że większość turystów odwiedza park wyłącznie z powodu pikniku. Mnie najbardziej bawili górscy dj-je, czy li staruszkowie, którzy wędrowali z przyczepionym do plecaka ryczącym radyjkiem.

4-2

Zapytałem jednego ajoshi (mężczyznę w średnim wieku), który zdumiewał mnie swoją sprawnością, dlaczego Koreańczycy tak lubią wspinaczkę górską. Odpowiedział mi prosto: „To tanie hobby”. Ponadto widok z Bukhasan na Seul zrekompensuje wysiłek nawet najbardziej niedzielnemu turyście!


© 2010 – 2026 Wloczykij.org