Afganistan (4) autostop (24) birma (11) buddyzm (7) chiny (3) duchowa turystyka (3) dziennik seulski (31) Etiopia (5) etyka (12) festiwal (6) Indie (5) islam (7) Jeolla (9) Jeonju (9) Kim Dzong Un (6) kino (12) Korea Beyond K-pop (42) kraków (3) kuchnia koreańska (10) Mali (6) Manila (3) muzyka (3) narkotyki (5) opuszczone miejsca (14) Park Chung-hee (4) Park Geun-hye (6) podcast (4) podróż (13) Polska (7) Prawosławie (4) protest (4) recenzja (9) religie (3) Seul (7) slajdowisko (6) Somaliland (4) substancje psychoaktywne (4) tanie podróżowanie (23) Timbuktu (4) Tuaregowie (4) Turcja (3) Wietnam (3) wiza (3) wydarzenie (7) wywiad (22)

Górka Pychowicka po pożarze


Wypalona równina

Górka Pychowicka znajduję się w pobliżu Ruczaju, całkiem niedaleko kampusu UJ. Miejsce poznałem lepiej, uprawiając jogging po zajęciach. Te wyjątkowo urokliwe tereny 28.03.2012 zostały podpalone. Nie ma w tym nic wyjątkowo dziwnego, zważywszy na fakt, że co roku na wiosnę znajduje się przynajmniej jeden podpalacz. Wiele z tych osób argumentuje swoje działanie dbaniem o przyrodę — trawa, która odrośnie, ma być bujniejsza. Takie praktyki mają swoje korzenie w starych metodach rolniczych, ogień wypalał chwasty, a popiół sprawiał, że gleba była bardziej żyzna. Dziś nie stosuje się takich metod uprawnych, a większość podpaleń jest spowodowanych po prostu przez młodych piromanów, których cieszy zabawa z ogniem (sam byłem świadkiem takiej sytuacji).


Widok na kampus UJ

Zapewne mało kogo obchodzi fakt, że w ogniu giną pszczółki, mróweczki i inne robactwo, a także ptaki (gniazda w trawach) i ssaki, które przez dym tracą orientacje w terenie. Z drugiej strony ogień da życie innym stworzeniom i roślinom, które wyrosną na użyźnionej glebie.Tyle że, rozbuchany pożar może zagrażać również ludziom. Tym razem ogień podszedł pod budynki Uniwersytetu Jagiellońskiego (czyżby jakaś studencka zemsta?), a w gaszeniu brało udział kilkanaście oddziałów straży pożarnej.

Swoją drogą jak byłem mały, to zawsze chciałem zostać strażakiem, zresztą zapewne nie tylko ja…

Widok po pożarze sprawiał niesamowite wrażenie. Pejzaż niczym z opowiadań braci Strugackich.

Zdjęcia robiłem sześć dni po pożarze. Zapach spalenizny wciąż był przytłaczający. Mimo tak krótkiego czasu w niektórych miejscach już przebijała nowa trawa.



Tydzień przed wydarzeniem byłem świadkiem mniejszego pożaru na Górce Pychowickiej. Początkowo wyglądało to nie groźnie, obserwowałem z daleka, z okolic Skotniki. Gdy dobiegłem bliżej, ogień się rozbuchał i powoli zajmował drzewa. Nie miałem akurat ze sobą telefonu i nikogo nie było w okolicy. Dopiero w pobliżu kampusu znalazła się jakaś starsza osoba. W parę chwil po telefonie było już słychać sygnał straży pożarnej.


To miejsce płonęło dwa tygodnie przed zrobieniem zdjęcia.

Wędrując po spalonej przestrzeni, zastanawiałem się nad relacjami pomiędzy człowiekiem i naturą. Czy taka dychotomia jest logiczna? A może postrzeganie (dominujące w zachodniej kulturze) człowieka jako bytu, który przeciwstawia się przyrodzie i zmuszony jest ją ujarzmiać to błąd?  Czy sami nie jesteśmy jej częścią?

Linki:

Relacja z pożaru:

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,11438866,Pozar_na_Ruczaju__Ogien_blisko_Kampusu_UJ__ZDJECIA_.html

Dlaczego nie wypalać trawy?

http://www.adp.org.pl/trawy/dlaczego.html


© 2010 – 2026 Wloczykij.org