Afganistan (4) autostop (24) birma (11) buddyzm (7) chiny (3) duchowa turystyka (3) dziennik seulski (31) Etiopia (5) etyka (12) festiwal (6) Indie (5) islam (7) Jeolla (9) Jeonju (9) Kim Dzong Un (6) kino (12) Korea Beyond K-pop (42) kraków (3) kuchnia koreańska (10) Mali (6) Manila (3) muzyka (3) narkotyki (5) opuszczone miejsca (14) Park Chung-hee (4) Park Geun-hye (6) podcast (4) podróż (13) Polska (7) Prawosławie (4) protest (4) recenzja (9) religie (3) Seul (7) slajdowisko (6) Somaliland (4) substancje psychoaktywne (4) tanie podróżowanie (23) Timbuktu (4) Tuaregowie (4) Turcja (3) Wietnam (3) wiza (3) wydarzenie (7) wywiad (22)

Islam na Podlasiu. Spotkanie z imamem Januszem Aleksandrowiczem

Podczas gdy w mediach słychać co raz więcej panicznych komentarzy odnośnie do islamu, a prawica ostrzega przed szariatem i dżihadem, na Podlasiu od wieków żyje mała grupa polskich muzułmanów – Tatarów. Wraz ze studencką bracią pojechaliśmy porozmawiać o religii i tatarskiej kulturze z lokalnym imamem Januszem Aleksandrowiczem.

Choć mniejszość rozsiana jest po całym regionie to wsie Tatarskie są dwie – Kruszyniany i Bohoniki. Obie znajdują się w pobliżu białoruskiej granicy. Nasze spotkanie odbyło się w pierwszej miejscowości, w pięknym, zabytkowym meczecie z XVII wieku, który posiada aż trzy małe minarety.

Fot. Roman Husarski

Świątynia nie przypomina jednak tych z Bliskiego Wschodu, ma swój lokalny, unikatowy charakter. Wnętrze wypełnia przyjemny zapach starego drewna. Rozmowę z imamem rozpoczęliśmy krótką powtórką z historii Tatarów polskich – ich służbie u księcia Witolda podczas słynnej batalii z krzyżakami w 1410, o walce po stronie Królestwa Polskiego przez wieki i o pierwszych nadaniach ziemi Tatarom. Sam Janusz Aleksandrowicz twierdzi, że jego przodkowie otrzymali ziemie w Kruszynianach od Jana III Sobieskiego.

Gdy rozmowa zeszła na bardziej współczesne tematy, imam ze smutkiem przyznał, że w ostatnich latach islamofobia znacząco wzrosła:

– Media żerują na tanich sensacjach, karmią się niezdrowymi emocjami. To tak jak ta historia o Pakistańczyku, co uratował dziewczynkę przed pogryzieniem, a w telewizji powiedzieli „Muzułmanin zabił psa”.

IMG_3866

Islamofobia ma też inne oblicza. Rok temu meczet i mizar (muzułmański cmentarz) zostały zdewastowane. Nieznani sprawcy, których do dziś nie złapano, wymalowywali zabytkowy budynek w świnie, symbol „Polski walczącej”, trupie czaszki i fale.

– To przykład skrajnej niewiedzy. Polska walcząca? Tak, przelewaliśmy dla niej krew, większość z nas czuje się Polakami. Dodam, że to nie są działania „narodowców”, jak przedstawiają to niektóre media. Narodowcy byli pierwszymi, którzy przesłali nam kondolencje. Znają historię i zawsze się z nami solidaryzują. Atak na nasz meczet jest przykładem wandalizmu i skrajnych braków w wykształceniu.

Fot. Roman Husarski

Zapytaliśmy też imama o przemoc wobec muzułmanów w internecie.

– Zawsze, gdy widzę komentarz o brudasach w Polsce, odpisuję: „On myje nogi pięć razy dziennie, a ty?”. Niestety nienawiść w internecie jest ogromna.

Do dalszej dyskusji dołączył się nieoczekiwanie, goszczący w meczecie, imam Gdańska Hani Hraish. Z pochodzenia arab, mieszka w Polsce od ponad trzydziestu lat. Nie sposób nie było zapytać o tożsamość i zmiany w postrzeganiu przez Tatarów islamu pod wpływem przybyszów ze Wschodu. Imam Janusz Aleksandrowicz nie unikał jednak kontrowersyjnych pytań i zawsze chętnie na wszystko odpowiadał.

– Prawda jest taka, że byliśmy odcięci przez wieki i nasze rozumienie islamu było zniekształcone. Teraz gdy mamy dostęp do informacji, zaczynamy lepiej rozumieć naszą religię. Problem jest też na poziomie lingwistyki. Poprzedni imamowie zapisywali teksty mieszanką arabskiego, białoruskiego, tatarskiego i rosyjskiego – dziś bardzo ciężko je odczytać, to są tematy na prace doktorskie. W taki sposób prowadził też księgi, imam Stefan Mustafa Jasiński, który dziś ma 104 lata i jest najstarszym muzułmańskim duchownym w Polsce.

Fot. Roman Husarski

Janusz Aleksandrowicz zauważa ożywienie religijne Tatarów w Polsce. Kiedyś meczet był otwierany co piątek, teraz każdego dnia. – z dalszej rozmowy wynikało jednak, że wierni w większej ilości pojawiają się tak naprawdę od święta. Z drugiej strony warto pamiętać, że muzułmanin nie ma nakazu odwiedzania meczetu.

– Dla nas cały świat jest jednym wielkim meczetem – śmiał się Hani Hraish.

Zapytałem gdańskiego imama o podział muzułmanów w Trójmieście. Kością niezgody stał się dostęp do meczetów, dwóch podzielonych grup.

– To przykra sprawa, jak zwykle chodziło o pieniądze.

Fot. Roman Husarski

Na koniec imam Aleksandrowicz opowiedział nam o kontaktach z białoruskimi Tatarami, których jest kilkakrotnie więcej niż w Polsce (ok. 15 tys.) i o przybywających do nas uciekinierach z Krymu.

– To ciekawa sytuacja, ponieważ w Polsce język tatarski zaniknął. Oczywiście staramy się pomagać naszym braciom, jak tylko możemy.

Fot. Roman Husarski

 

Po spotkaniu udaliśmy się na zwiedzanie okolicy. Najciekawszy jest cmentarz, ale i sama wioska wiele turystom oferuje: od tatarskiej kuchni, przez zajęcia z łucznictwa i jeździectwo, po hodowlę yorków. Poniżej przedstawiam małą fotorelację z okolicy.

Wizyta w Kruszynianach to świetna okazja do przekonania się, jak Polska potrafi być zróżnicowana. Jest może i turystycznie, orientalnie, ale można otworzyć się na inność i zobaczyć, jak wieloma bzdurami karmią nas mass media. Poza tym to przepiękna okolica.

 


© 2010 – 2026 Wloczykij.org