Afganistan (4) autostop (24) birma (11) buddyzm (7) chiny (3) duchowa turystyka (3) dziennik seulski (31) Etiopia (5) etyka (12) festiwal (6) Indie (5) islam (7) Jeolla (9) Jeonju (9) Kim Dzong Un (6) kino (12) Korea Beyond K-pop (42) kraków (3) kuchnia koreańska (10) Mali (6) Manila (3) muzyka (3) narkotyki (5) opuszczone miejsca (14) Park Chung-hee (4) Park Geun-hye (6) podcast (4) podróż (13) Polska (7) Prawosławie (4) protest (4) recenzja (9) religie (3) Seul (7) slajdowisko (6) Somaliland (4) substancje psychoaktywne (4) tanie podróżowanie (23) Timbuktu (4) Tuaregowie (4) Turcja (3) Wietnam (3) wiza (3) wydarzenie (7) wywiad (22)

Polonia w Korei

Jak wygląda codzienne życie studenta w Korei Południowej? Co warto zobaczyć w azjatyckim metropolis? Czy w dobie Internetu można jeszcze przeżyć szok kulturowy?  Co czwartek serwuję moje wrażenia i przemyślenia z Seulu. Uwaga, kuchnia koreańska bywa pikantna!

Przez ostatnie 10 miesięcy z Polakami miałem kontakty zaledwie sporadyczne i zawężające się do wymiany kilku zdań na stołówce ze studentkami z Poznania. Zaczynałem studia w Korei z silnym postanowieniem, by w celu jak najlepszego poznania koreańskiego (i innych języków) nie używać rodzimej mowy praktycznie wcale. Jednak w ostatnich tygodniach odbyły się dwie imprezy, które przyniosły dobre kontakty i wspomnienia za krajem.

Pierwszym wydarzeniem był zorganizowany przez ambasadę Polski w Seulu „Dzień Polski”. Mieliśmy i poczęstunek i wiele ciekawych namiotów. Powróciły zapomniane smaki. Nigdy nie myślałem, że bigos i czarna herbata, będzie moim obiektem wzruszeń. Obecnie nie ma stricte polskiej restauracji w Seulu. Większość posiłków przygotowała odnosząca wśród Koreańczyków duży sukces bułgarska restauracja „Zelen„. Szefowie zakładu, bracia Michał i Filip są w połowie Polakami. Sporadycznie w ich restauracji pojawia się polskie menu. Cała impreza odbyła się w centrum miasta na Cheonggye Plaza – tuż obok charakterystycznego pomniku „Spring Sculpture”, dzieła, które miało nawiązywać swoim wyglądem do buddyjskiej pagody, a przypomina kolorowego zakręconego rogala.

Koreańscy studenci polonistyki w strojach krakowskich
fot. Roman Husarski
„Właściwie to ja jestem z Warszawy…”
fot. Roman Husarski
Ten rozwiany włos.
fot. Roman Husarski
Do odnoszącej sukces w Korei gry doszła i książka!
fot. Roman Husarski
Autorka prezentuje swoją książkę o Koreańczykach z Północy, sierotach mieszkających w Polsce na przestrzeni lat 50-59.
fot. Roman Husarski
Spotkanie na trasie. Chłopaki jadą z Polski do Nepalu przez Koreę. Można śledzić ich poczynania na www.aventurateam.com
Fot. Roman Husarski
Pozując do zdjęć Koreańczycy krzyczą „kimchi”, y krzyczymy „bigos”.
Fot. Roman Husarski

W kolejnym tygodniu po „Dniu Polski” doświadczyłem swojego rodzaju déjà vu, ponieważ mój uniwersytet organizował „Dzień Kultur” i wraz z resztą Polaków (dokładnie Polek) przygotowaliśmy małe show. Nasze pierogi, może nie były zaskoczeniem dla Koreańczyków znających mandu i barszcz z proszku obawiam się, że nie powalał, ale mieliśmy najpiękniejsze stroje! Jedynie kimono mogło z nami konkurować!

Strój łowicki przygotowany do „przymierzania”.
Fot. Roman Husarski
Polak Pakistańczyk dwa bratanki…
Fot. Roman Husarski

Fot. Roman Husarski

Fot. Roman Husarski

Fot. Roman Husarski

 

 


© 2010 – 2026 Wloczykij.org