Birma

Birma zdecydowała

Od momentu, gdy prezydentem w Birmie został generał Thein Sein, mogliśmy zaobserwować pewne zmiany. Niektórzy mówili o odwilży, władze trochę złagodziły swój kurs. Kraj nawet odwiedziła Hilary Clinton, zachęcając do kolejnych zmian. Była to pierwsza wizyta sekretarza Stanów Zjednoczonych w Birmie od 1954.
Mało kto jednak spodziewał się takich wydarzeń, jak te które miały miejsce na przestrzeni ostatnich tygodni.

Po pierwsze, wszyscy więźniowie polityczni przed wyborami mają zostać zwolnieni. Niektórzy są przetrzymywani od czasu protestów w 1988 roku, a birmańskie więzienie nie należy do najprzyjemniejszych. Jeszcze nie dawno, mało kto mógł czuć się bezpieczny. W więzieniu siedzieli nawet artyści, min. popularny komik Zarganar, zwany birmańskim Charli Chaplinem.

Po drugie, co najbardziej zaskakujące, birmańskim władzom udało się zakończyć konflikt z Karenami. Pakt podpisany pomiędzy władzami rządowymi a Narodową Unią Karenów (KNU) jest o tyle niesamowity, że oznacza koniec najdłuższej partyzanckiej wojny świata, non stop od 1949 roku. Ciężko w to uwierzyć, wydawać by się mogło, że te strony dzieli mur nie do przebicia. Mur wypełniony krwią. A jednak się udało.

Skąd biorą się tak gwałtowne zmiany? Wszystko wskazuje na to, że birmańskie władze wykalkulowały (rychło w czas), że im się to opłaca. Utrzymywanie kraju w izolacji prowadzi jedynie do większego zastoju. Warto przytoczyć kilka powodów, dla których Birma tak radykalnie zmienia swój dotychczasowy kurs.
Dotychczas jedynym liczącym się partnerem handlowym Birmy były Chiny. Prawie połowa importu pochodzi z tego kraju. Nawet narodowy strój longyi,  w większości produkowany jest w Chinach. Monopol handlowy tego państwa stawia Birmę w niekorzystnej sytuacji.  Dodatkowo Chińczycy są nie najlepiej postrzegani, zarówno przez władzę jak i zwykłych ludzi Myanmaru. Junta przez wiele lat prowadziła wojnę z oddziałami maoistycznymi i komunistycznym, które otrzymywały wsparcie właśnie z Chin.
Birma zamierza w 2014 objąć przywództwo nad ASEANem (Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej). Do tego czasu, z pewnością zależy jej by pokazać innym członkom stowarzyszenia, że jest godna tej pozycji. Coraz więcej delegacji z różnych krajów zamierza odwiedzić Birmę, by sprawdzić jak przebiegają zmiany.
Warto jeszcze przypomnieć, że podczas swojej wizyty, Hilary Clinton obiecała zniesienie restrykcji w handlu przez USA, jeśli Birma wypuści politycznych więźniów i zakończy konflikty etniczne. Jak widzimy, robi co może.

Nie można powiedzieć, że wszystko idzie gładko. Próba porozumienia z bojownikami stanu Kachin skończyła się fiaskiem. Doszło do wymiany ognia.
Niespokojnie też jest w stanie Kayah, nie mówiąc już o nierozstrzygniętej sprawie z plemieniem Va (północno – wschodnia część kraju). Dodatkowo, wiele osób oskarża władze o kierowanie się własnym interesami, o to że  zmiany są głośne, ale w rzeczywistości wszystko zostaje po staremu.
Aung San Suu Kyi, noblistka, która piętnaście lat spędziła w areszcie domowym, mówi że ufa Thein Seinowi. Tylko czy nie jest on aby marionetką w rękach byłych dyktatorów, Than Shwe i Maung Aye? Oficjalnie usunęli się w cień i „medytują”, ale prawdopodobnie wystarczy ich jedno słowo a cała droga do demokracji może prysnąć. Jak na razie wydaje się, że Thein Sein ma wolną rękę.
Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Nikt nie mówił, że będzie łatwo.
Ciężka i długa jest droga Birmy do demokracji.

Źródła:

http://topics.nytimes.com/top/news/international/countriesandterritories/myanmar/index.html
http://www.nytimes.com/slideshow/2012/01/20/world/asia/myanmar_kachin.html?ref=myanmar#1

http://karennews.org/2012/01/knu-and-burma-government-agree-to-further-talks.html/
http://www.unmultimedia.org/radio/english/2012/01/myanmar-urged-to-free-all-political-prisoners-before-elections/

Zobaczcie też, komentarz Michała Lubiny na temat zmian w Birmie:
http://www.polska-azja.pl/2012/01/17/cspatv-michal-lubina-komentuje-przelom-w-birmie/

Leave a Reply