Indie

Wyspy Andamańskie. Ross Island – angielska herbatka na krańcu świata

Lord Smith spał dzisiaj wyjątkowo nerwowo. Nieznośny upał nie zelżał nawet po zmroku, a brzęczące całą noc owady doprowadzały go do obłędu. Doprawdy, miał czasem za złe ojcu, że nigdy nie wykazał większej ambicji i zadowolił się posadą średniej rangi urzędnika zamorskiej kolonii. Może nie utknąłby na tych przeklętych Wyspach Andamańskich? Koledzy, których ojcowie zajmowali wyższe stanowiska, dostali bardziej prestiżowe placówki. Z drugiej strony, nie mógł narzekać, bo życie na Ross Island i tak było luksusowe. Ostatnio wybudowano basen, a żona chwaliła asortyment miejscowych sklepów. Ponoć co raz więcej artykułów sprowadzano wprost z Londynu. W sobotę szykowały się kolejne zawody żeglarskie – słodka osłoda dość monotonnego życia kolonii. “Choć pewnie znowu wygra Reginald…” westchnął z rezygnacją Lord Smith i powrócił do lektury więziennych raportów. 

Leave a Reply