Birma

Szalom! Witaj w Rangunie!

W Birmie dominuje buddyzm, lecz jej dawna stolica Rangun jest wyjątkowo zróżnicowana  pod względem religijnym. Oczywiście nie jest to nic zaskakującego – codziennie jej wąskimi, zatłoczonymi uliczkami przechadza się aż sześć milionów ludzi. Nie mnie jednak, w stosunku do innych dużych, birmańskich miast mnogość świątyń i wyznawców jest zdecydowanie bardziej zauważalna.

Mnich buddyjski w pobliżu Pagody Botataung.
Fot. Roman Husarski

W samym centrum dawnej stolicy Birmy znajduje się Sule Pagoda – słynny buddyjski obiekt sakralny, który rzekomo ma mieć 2,5 tysiąca lat i włosy samego Buddy w środku.  Tuż obok stoi schludny meczet, jakich wiele można odnaleźć w okolicy. Muzułmanie mogą stanowić nawet 20% społeczności Rangunu, choć w samych meczetach można usłyszeć, że ich liczba sięga nawet 50% społeczeństwa. Większość kobiet związanych z islamem nosi się tu w zgrabnym hidżabie. Burka, czyli pełne okrycie widzi się niezwykle rzadko. Zdecydowanie nie do pozazdroszczenia przy niemal 40 stopniach! Jak dowiedziałem się od poznanego Birmańczyka miejscowi buddyści nazywają takie kobiety “ninja”.

Mnisi pod Sule Pagodą. W Birmie parasole chronią nie tylko przed deszczem.
Fot. Roman Husarski

Z kolei po drugiej strony pagody, stoi dumnie biało-różowy kościół baptyjski. Birma jest trzecim krajem pod względem ilości baptystów na świecie. Wizyta na mszy w tym rozśpiewanym przybytku Chrystusowym to przeżycie bardzo ciekawe, zwłaszcza, że chór posiada też pieśni w wersji angielskiej (kaleczą ten język strasznie).

Siedziba protestanckiej Armii Zbawienia.
Fot. Roman Husarski

Od Sule Pagody odchodzą postkolonialne ulice. Nie trzeba daleko się ruszać, by odnaleźć kilka hinduistycznych świątyń. Nie prezentują się one specjalnie ciekawie, ale w środku można spotkać przemiłych ludzi. Dużo bardziej interesujace z architektonicznego punktu widzenia są przybytki chrześcijańskie. Na szczególną uwagę zasługuje słynna XIX-wieczna katolicka Katedra Świętej Marii Panny (Saint Mary’s Cathedral), która została zbudowana jeszcze za brytyjskich rządów.  Tuż obok znajduje się przykościelna szkoła, a prawie wszystkie msze są odprawiane w języku angielskim przez birmańskich kapłanów. Chrześcijaństwo oficjalnie stanowi 4% populacji Birmy, ale prawdopodobnie są to zaniżone dane. Ze względu na wewnętrzne konflikty i prześladowania mniejszości narodowych, które często wyznają właśnie chrześcijaństwo (np. Karenowie, Kachini). Centralny rząd również nie kontroluje terenów na północy kraju, którą może zamieszkiwać kilka milionów wyznawców Chrystusa.

Katedra Świętej Marii Panny
Fot. Roman Husarski

Oczywiście to nie koniec. Wędrując trochę dalej można natknąć się na wiele innych świątyń np.  sikhijską gurudwarę czy wielka świątynia chińska. Największe zaskoczenie budzi jednak obecność żydów, którzy pojawili się tu dość licznie w XIX –  wieku, lecz pierwsze wzmianki odnotowano jeszcze sto lat wcześniej. Wśród szeregów wojska birmańskiego króla Alaungpaya walczył niejaki Solomon Gabirol. Żydzi   przywędrował do Birmy od strony Indii. ich głównym zajęciem był handel. Jak łatwo się domyśleć, odnieśli spory sukces. Społeczność żydowska tuż przed wojną liczyła ok 2.500 osób. Po inwazji japońskiej większość uciekła z kraju. Japończycy stosowali przemoc wobec wszystkich “europejczyków” i Żydzi nie stanowili tutaj ani wyjątku, ani mniejszości specjalnie prześladowanej w odróżnieniu od Europy pogrążonej w chaosie nazistowskich rządów. Każda osoba o europejskich rysach twarzy traktowana była jako sojuszników brytyjczyków – kolonizatorów. Tych, którzy zdecydowali się zostać, zmuszono do wyjazdu w 1962 roku, którym w Birmie władzę przejął generał Ne Win i rozpoczął nacjonalizację kraju. Jedną z przyczyn upadku finansowego kraju było wyrzucenie z niego mniejszości, które miały smykałkę do biznesu i ciężko pracowały (przez co napędzały gospodarkę). Warto też dodać, że Birma, jako pierwszy azjatycki kraj uznała istnienie Izraela.

Mojżesz Samuel – ostatni rabin Birmy.
Fot. Roman Husarski
Zdjęcie w synagodze świadczy o wyrazie poparcia mniejszości żydowskiej dla Narodowa Liga na rzecz Demokracji
Fot. Roman Husarski

Do dziś w Rangunie zostało bardzo niewielu Żydów, jak poinformował mnie Mojżesz Samuel (opiekun synagogi Musmeah Yeshua), bo zaledwie osiem rodzin. Pomimo niewielkich rozmiarów owa społeczność wciąż pozostaje aktywna, o czym świadczą zdjęcia wiszące w świątyni. Jedno ze zdjęć przedstawia spotkanie z Aung San Suu Kyi. Cieszy mnie fakt, że liderka birmańskiego frontu demokratycznego nie zapomniała o prawdopodobnie najmniejszej społeczności religijnej tego kraju. Słucham opowieści Mojżesza Samuela o Żydach w Birmie. Jest on mężczyzną w wieku około pięćdziesięciu lat. Nosi zarówno jarmułkę, jak i tradycyjne birmańskie longyi. Bardzo ciężko go zrozumieć z powodu ochrypnietego głosu- prawdopodobnie paczki papierosów na jego biurku zrobiły swoje. Pytam się o problemy społeczności. Odpowiada, że dziś w Rangunie jest bardzo spokojnie. Co ciekawe, chyba jest tak faktycznie. Odwiedzając najróżniejsze świątynie i obserwując życie na ulicy, doszedłem do wniosku, że Rangun jest  wyznaniową wieżą Babel, lecz mimo to, nie dochodzi tu do żadnych większych konfliktów na tle religijnym. Po odwiedzinach w synagodze nie mogę się uwolnić od wspaniałego utworu Alpha Blondy – Jerusalem. Zmienić tylko nazwę miasta, dodać do tekstu kilka religii i … gotowe! Swiątynia znajduje się na 25-ej ulicy odchodzącej od Mahabandoola Rd. Synagoga umiejscowiona jest tuż przed chińską dzielnicą obok, której muzułmanie rozstawiają swoje uliczne stoiska, a hindusi sprzedają obrazy.  Tym, którzy pragną samemu poczuć ten klimat polecam długie spacery ulicami Rangunu. Nie bójcie się zgubić w tym mieście, gdyż nie jest niebezpieczne. Ostatecznie czuwać będą nad wami wszyscy bogowie świata.

W Rangunie nie brak hindusów.
Fot. Roman Husarski

1 myśl na temat “Szalom! Witaj w Rangunie!”

  1. Judaizm nie jest religią prozelicką jak np. Buddyzm/Chrześcijaństwo aczkolwiek jest możliwość przejścia na nią. Dlatego w samym Izraelu można znaleść Żydów o arabskich rysach(jeden znajomy w Europie jest traktowany jak Arab mimo, iż sam zarzeka się, że Arabów nienawidzi z całego serca) zwanych Mizrahim. W temacie dalekowschodnim to warte uwagi są grupy Kaifeng – Żydzi Chińscy tudzież Felasze – Etiopscy. Najgorsze w nas Polakach jest fakt, iż właściwie nie mamy pojęcia jak wygląda przeciętny Żyd(O ile można to tak stwierdzić). Traktujemy ten naród jak pozostały kraj zbudowany na zasadzie krwi(Niemcy, Hiszpanie, Rosjanie etc..)… Izrael powinien być porównywany do Australii, tudzież USA…

Dodaj komentarz