Z INNEJ BECZKI

W celi śmierci za narkotyki. Relacja spotkania z Michałem Paulim

IMG_2496
Ekipa z Dalekowschodniego Koła Naukowego i Michał Pauli.

Po raz pierwszy, z Michałem Pauli miałem okazję rozmawiać rok temu, po spotkaniu promującym jego świeżo wydaną książkę „12 x kara śmierci”. W mediach dużo było już wtedy szumu i kontrowersji związanych z jego osobą. Zastanawiałem się, czy po prostu nie próbuje dobrze zarobić na swojej historii. Mało kto mógł pochwalić się, jeśli mogę się tak wyrazić, że pomimo otrzymania wyroku śmieci przez przemyt narkotyków (na małą skalę), został ułaskawiony przez samego króla Tajlandii. Petycję w jego sprawie podpisał Wałęsa, Kwaśniewski, a nawet śp. Lech Kaczyński, który w kwestii narkotykowej zawsze wypowiadał się bardzo konserwatywnie. Dodatkowo Michał Pauli przeżył pobyt w jednym z najcięższych więzień świata – Bang Kwang.

Myślę, że źle oceniłem intencje autora ostatniego bestselleru. Michał Pauli nie próbował tłumaczyć się z tego, co zrobił, podkreślając głupotę swojego czynu. Mówił spokojnie i nie użalał się nad sobą. Zachowywał się w dojrzały sposób. Gdy podpisywał mi książkę, zauważyłem, że wpatruje się mocno w litery. Żarówki, które świeciły się non stop w więzieniu, uszkodziły mu wzrok. Ostatnie pytanie, jakie mu zadałem, dotyczyło jego stosunku do kobiety, której zaufał, a która okazała się pracownikiem służb specjalnych. „Musiałem jej wybaczyć, bo nienawiść spaliłaby mnie od środka” – usłyszałem w odpowiedzi. Jego słowa dały mi do myślenia i wtedy właśnie uznałem, że może warto byłoby go zaprosić na spotkanie Dalekowschodniego Koła Naukowego.

Sekcja Azji Południowo Wschodniej powstała na początku tego roku i na pierwszy ogień postanowiliśmy sprowadzić właśnie Michała Pauli. Wydawało się to o tyle trudne, że autor „12 razy kara śmierć” ma status celebryty. W mediach mówiono nie tylko o jego książce, ale o planach adaptacji filmowej, którą ma się zająć sam Filip Bajon. Budżet filmu ma wynieść aż ok. 10 milionów złotych. Skąd, więc pomysł, że Pan Pauli zechce przyjechać do nas i zrobi to za darmo? Nie jedna już osoba żądała już od Koła sporych pieniędzy za wizytę. Tu Michał Pauli zaskoczył mnie na plus, przyjmując po prostu nasze zaproszenie. Spotkanie autorskie połączyliśmy również z wystawą oryginalnych prac autora książki.

Na kilka dni przed wyznaczonym spotkaniem, na facebookowej stronie wydarzenia zawrzało. Pojawiły się głosy niezadowolenia niektórych członków Koła. „Czy DKN naprawdę upada tak nisko, że przemytników i przestępców uważa za autorytety godne zaproszenia w mury uczelni?” padło oskarżenie. Zdaniem krytyków, autor „12 razy kary śmierci” jest osobą kontrowersyjną i brak mu odpowiedniego zaplecza naukowego, by występować przed studentami. Głównym argumentem krytyków był niezaprzeczalny fakt, że Pan Pauli dokonał karygodnego złamania prawa, więc jako przestępca nie powinien otrzymać głosu. Moim zdaniem kwestia autorytetu naukowego nie jest tu ważna. Michał Pauli oglądał Tajlandię od strony, do której dostęp ma niewielu. Ma też sporo do powiedzenia w kwestii tajskiej kultury i prawa. Są to kwestie, które interesują członków DKN-u. W pewien sposób jest to też spotkanie „ku przestrodze”. Wiele osób, które było w Tajlandii, potwierdza, że można ulec w tym kraju złudzeniu pełnej wolności narkotykowej. W kłopoty można też wpaść zupełnie przez przypadek, niczym Bridget Jones w drugiej części znanej komedii. Studenci, którzy podróżują po Azji, szczególnie powinni mieć świadomość zagrożeń, jakie mogą im się przytrafić. Co do popełnionego przestępstwa przez naszego gościa, zacytuję inną wypowiedź, jednego ze studentów UJ: Tak odnośnie nazywania Michała Pauli „kryminalistą i zbirem”, przypomina mi się scena z kultowego filmu „Zielona Mila”, gdzie więzienny klawisz nie zgadza się na pastwienie zwłok mordercy, na którym został wykonany wyrok mówiąc „On już spłacił swój dług”. To samo można powiedzieć o Michale Pauli. – ta wypowiedź upewniła mnie, że jednak warto było zorganizować to spotkanie. Muszę dodać, że odkąd jestem członkiem DKNu (już 3 lata) to była to najostrzejsza dyskusja wewnątrz Koła. Cyniczna sugestia, by na następne spotkanie zaprosić niesławną Madzię, była poniżej pasa. Ewidentnie niektórym osobom puściły nerwy. Król Tajlandii Bhumibol Adulyadej zwykł mawiać w czasach kryzysu, że w historii kraju zdarzały się różne zatargi, ale nigdy nie złamało to jedności narodu. Oby nie posypał nam się DKN!

IMG_2494Próbuję sklecić kilka zdań o złotym trójkącie.

Kontrowersje związane z wydarzeniem nie przeszkodziły w dotarciu na spotkanie ponad czterdziestu osobom i chyba był to frekwencyjny rekord. Dodajmy, że godzina i deszczowa pora wpływały zdecydowanie niekorzystnie. Michał Pauli pojawił się już godzinę wcześniej i nie dystansując się, dołączył do kilku obecnych już studentów, częstując herbatnikami. Przy dyskusji, okazało się, że Pan Pauli stracił w więzieniu woreczek żółciowy, jest po kilku operacjach żołądka i nie może pić i jeść wielu rzeczy.

Obok bannera koła, stanęło sześć obrazów Michala Pauli, wszystkie dotyczyły Tajlandii. Miłym zaskoczeniem była też, wizyta doktora prawa Mateusza Klinowskiego, który dołączył jak słuchacz. Wydarzenie rozpocząłem od krótkiego wprowadzenia w świat narkotyków w regionie, spróbowałem też przybliżyć publiczności postaci takie jak Khun Sa, Thaksin Shinawatra czy Rama IX. Czasu było mało i po chwili przemawiał już Michał Pauli.

Nasz gość rozpoczął od wprowadzenia dotyczącego kultury Tajlandii, które zapewne dla większości studiujących kulturoznawstwo osób było niepotrzebne. Nie można jednak zapominać, że na sali znajdowało się wiele osób z zewnątrz. Pomimo wielu ciekawostek (kto wiedział, że redbull swój skład chemiczny zawdzięcza betelowi?) i świetnych slajdów, wstęp ten okazał się zdecydowanie za długi. Najciekawszy temat dotyczący więzienia, moim zdaniem został mocno okrojony, przede wszystkim z braku czasu, ale odniosłem też wrażenie, że nasz prelegent nie chce mówić za wiele o sobie. Na pytania kierowane w jego stronę odpowiadał szeroko, zgrabnie przechodząc na temat tajskiej kultury, w którym czuł się pewnie. Osobiście uważam też za lekki nietakt z jego strony w ucinaniu tematu słowami „o tym piszę w książce”. Z jednej strony promocja, z drugiej zapewne temat jego własnych przeżyć jest dla niego ciężki. Zdecydowanie jednak najciekawszym dla mnie momentem były pytania od publiczności. Było więc trochę o rasizmie w tajskim więzieniu, czy o dalszych kłopotach naszego gościa z prawem już w Polsce. Na pytanie o to, co dziś sądzi na temat buddyzmu, którym był ponoć zafascynowany przed trafieniem za kraty i czy wie, że patrząc buddyjskie prawo karmana, mógł zasłużyć na swój los, odpowiada w sposób charakterystyczny dla New Agu: Zasady karmy zostały przez buddyzm przejęte z hinduizmu i nie są tak ważne w buddyzmie tybetańskim, który mnie interesował. Przyznał jednak, że pobyt w więzieniu zmienił jego poglądy.

Pomimo całego zamieszania związanego z pierwszym wydarzeniem Sekcji Azji Południowo-Wschodniej cieszę się, że się odbyło. Był to ważny czas, by pomyśleć o odpowiedzialnym podróżowaniu, sensowności surowego karania za narkotyki i ciemnych stronach Azji. O Michale Paulim z pewnością będziemy mieli okazję jeszcze usłyszeć, zwłaszcza że kończy już swoją drugą książkę. Tymczasem Dalekowschodnie Koło Naukowe działa dalej i z pewnością już wkrótce ponownie da o sobie znać.

ps. relacja znajduję się, też na stronie DKNu click!

„Jaidee”. Autor Michał Pauli. Źródło: www.michalpauli.pl

2 myśli na temat “W celi śmierci za narkotyki. Relacja spotkania z Michałem Paulim”

  1. Dobra relacja ze spotkania i wydarzeń, które mu towarzyszyły. Myślę, że podejmowanie takich inicjatyw wyjdzie na dobre i studentom, i Kołu Naukowemu – tak jak wspomniałeś było to pokazanie „innej twarzy Tajlandii”.

Leave a Reply