Z INNEJ BECZKI

Relacja spotkania z Michałem Paulim


Ekipa z Dalekowschodniego Koła Naukowego i Michał Pauli.

Po raz pierwszy, z Michałem Pauli miałem okazję rozmawiać rok temu, po spotkaniu promującym jego świeżo wydaną książkę „12 x kara śmierci”. W mediach dużo było już wtedy szumu i kontrowersji związanych z jego osobą. Zastanawiałem się czy ten człowiek po prostu nie próbuje dobrze zarobić na swojej historii. A trzeba przyznać, że miał sporo do powiedzenia, mało kto mógł powiedzieć, że pomimo otrzymania wyroku śmieci przez przemyt narkotyków (na małą skalę), został ułaskawiony przez samego króla Tajlandii. Petycję w jego sprawie podpisał Wałęsa, Kwaśniewski, a nawet ś.p. Lech Kaczyński, który w kwestii narkotykowej zawsze wypowiadał się bardzo konserwatywnie. Dodatkowo Michał Pauli przeżył pobyt w jednym z najcięższych więzień świata – Bang Kwang.

Myślę, że źle oceniłem intencje autora ostatniego bestselleru, choć nie da się ukryć, że po części zajmuje się promocją. Michał Pauli nie próbował tłumaczyć się z tego,co zrobił, podkreślając głupotę swojego czynu. Mówił spokojnie i nie użalał się nad sobą. Zachowywał się w dojrzały sposób. Gdy podpisywał mi książkę zauważyłem, że wpatruje się mocno w litery. Żarówki, które świeciły się non stop w więzieniu uszkodziły mu wzrok. Ostatnie pytanie, jakie mu zadałem, dotyczyło jego stosunku do kobiety, której zaufał, a która okazała się pracownikiem służb specjalnych. „Musiałem jej wybaczyć, bo nienawiść spaliłaby mnie od środka” – usłyszałem w odpowiedzi. Jego słowa dały mi do myślenia i wtedy właśnie uznałem, że może warto było by go zaprosić na spotkanie do naszego Dalekowschodniego Koła Naukowego.

Sekcja Azji Południowo Wschodniej powstała na początku tego roku i na pierwszy ogień postanowiliśmy sprowadzić właśnie Michała Pauli. Wydawało się to o tyle trudne, że autor „12 razy kara śmierć” ma już rangę celebryty. W mediach wciąż można było usłyszeć o nim sporo, potwierdził się też plan adaptacji filmowej, którą ma się zająć sam Filip Bajon. Budżet filmu ma wynieść ok. 10 milionów złotych! Skąd, więc pomysł, że Pan Pauli zechce przyjechać do nas i zrobi to za darmo? Nie jedna już osoba żądała od Koła sporych pieniędzy za wizytę. Tu Michał Pauli zaskoczył mnie bardzo na plus, wychodząc niejako naprzeciw, jedyne, czego zażądał, to nagłośnienia informacji o spotkaniu w jakichś mediach. Był to warunek, by wydawnictwo, które wydaje jego książkę zwróciło mu pieniądze za przyjazd. Informacja o spotkaniu została ogłoszona przez Radiofonię, kilka portali podróżniczych, jak i przez oficjalną stronę naszego koła naukowego. Dodatkowo Sekcja otrzymała dwadzieścia plakatów wysokiej jakości i kilkadziesiąt numerów miesięcznika „Poznaj Świat”. Spotkanie autorskie połączyliśmy również z wystawą oryginalnych prac autora książki, który posiada wykształcenie w dziedzinie artystycznej.

Na kilka dni przed wyznaczonym spotkaniem, na facebookowej stronie wydarzenia zawrzało. Pojawiły się głosy niezadowolenia niektórych członków Koła, rozpoczęte pytaniem, czy :Dkn naprawdę upada tak nisko, że za przemytników i przestępców uważa za autorytety godne zaproszenia w mury uczelni? Zdaniem krytyków, autor „12 razy kary śmierci” nie jest autorytetem dla naszego koła i brak mu odpowiedniego zaplecza naukowego. Głównym argumentem krytyków był niezaprzeczalny fakt, że Pan Pauli dokonał karygodnego złamania prawa, więc jako przestępca nie powinien otrzymać głosu. Moim zdaniem kwestia autorytetu nie jest tu ważna. Michał Pauli oglądał Tajlandię od strony, do której dostęp ma niewielu. Ma też sporo do powiedzenia w kwestii tajskiej kultury i prawa. Są to kwestie, które interesują członków DKN-u. W pewien sposób jest to też spotkanie „ku przestrodze”. Każdy, kto był w Tajlandii zapewne potwierdzi, że można ulec w tym kraju złudzeniu pełnej wolności narkotykowej. W kłopoty można też wpaść zupełnie przez przypadek, niczym Bridget Jones w drugiej części znanej komedii. Studenci, którzy podróżują po Azji, szczególnie powinni mieć świadomość zagrożeń, jakie mogą im się przytrafić. Co do popełnionego przestępstwa przez naszego gościa, zacytuję inną wypowiedź, jednego ze studentów UJtu: Tak odnośnie nazywania Michała Pauli „kryminalistą i zbirem”, przypomina mi się scena z kultowego filmu „Zielona Mila”, gdzie więzienny klawisz nie zgadza się na pastwienie zwłok mordercy na którym został wykonany wyrok mówiąc „On już spłacił swój dług”. To samo można powiedzieć o Michale Pauli. W zasadzie nic więcej odkrywczego nie powiem, ale warto posłuchać ludzi ostrzegających młodych i starych przed narkotykami. W tym wypadku, narkotykami w „krainie uśmiechu”…– ta wypowiedź upewniła mnie, że jednak warto było zorganizować to spotkanie. Muszę dodać, że odkąd jestem członkiem DKNu (3 lata) to była najostrzejsza dyskusja wewnątrz Koła. Cyniczna sugestia by na następne spotkanie zaprosić niesławną Madzię, była poniżej pasa. Ewidentnie niektórym osobom puściły nerwy. Król Tajlandii Bhumibol Adulyadej zwykł mawiać w czasach kryzysu, że w historii kraju zdarzały się różne zatargi, ale nigdy nie złamało to jedności narodu. Pamiętajmy o tych słowach dyskutując ze sobą.

Próbuję sklecić kilka zdań o złotym trójkącie.

Kontrowersje związane z wydarzeniem nie przeszkodziły w dotarciu na spotkanie ponad czterdziestu osobom (rekord?), a godzina i deszczowa pora wpływały zdecydowanie niekorzystnie na możliwą frekwencję. Michał Pauli pojawił się już godzinę wcześniej i nie dystansując się, dołączył do kilku obecnych już studentów, częstując herbatnikami. Przy dyskusji, okazało się, że Pan Pauli stracił w więzieniu woreczek żółciowy, jest po kilku operacjach żołądka i nie może pić i jeść wielu rzeczy.

Czas szybko płynął i ok. 18.30 sala wypełniła się ludźmi. Obok bannera koła, stanęło sześć obrazów Michala Pauli, wszystkie dotyczyły Tajlandii. Cieszę się, że nie byli to tylko studenci UJtu. Miłym zaskoczeniem była też, wizyta doktora prawa Mateusza Klinowskiego. Wydarzenie rozpocząłem od krótkiego wprowadzenia w świat narkotyków w regionie, spróbowałem też przybliżyć publiczności postaci takie jak Khun Sa, Thaksin Shinawatra czy Rama IX. Czasu było mało i po chwili przemawiał już Michał Pauli.

Nasz gość rozpoczął od wprowadzenia dotyczącego kultury Tajlandii, które zapewne dla większości studiujących kulturoznawstwo osób było niepotrzebne. Nie można zapominać, że w sali znajdowało się wiele osób z zewnątrz. Pomimo wielu ciekawostek (kto wiedział, że redbull swój skład chemiczny zawdzięcza betelowi?) i świetnych slajdów, wstęp ten okazał się zdecydowanie za długi. Najciekawszy temat dotyczący więzienia, moim zdaniem został mocno okrojony, przede wszystkim z braku czasu, ale odniosłem też wrażenie, że nasz prelegent nie chce mówić za wiele o sobie. Na pytania kierowane w jego stronę odpowiadał szeroko, zgrabnie przechodząc na temat tajskiej kultury, w którym czuł się pewnie. Osobiście uważam też za lekki nietakt z jego strony w ucinaniu tematu słowami „o tym piszę w książce”. Z jednej strony promocja, z drugiej zapewne temat jego własnych przeżyć jest dla niego ciężki. Zdecydowanie jednak, najciekawszym dla mnie momentem były pytania od publiczności. Było więc trochę o rasizmie w tajskim więzieniu, czy o dalszych kłopotach naszego gościa z prawem już w Polsce. Na pytanie o to, co dziś sądzi na temat buddyzmu, którym był ponoć zafascynowany przed trafieniem za kraty i czy wie, że patrząc buddyjskie prawo karmana, mógł zasłużyć na swój los, odpowiada w sposób charakterystyczny dla New Agu: Zasady karmy zostały przez buddyzm przejęte z hinduizmu i nie są tak ważne w buddyzmie tybetańskim, który mnie interesował po czym dodaje, że pobyt w więzieniu zmienił jego poglądy.

Pomimo całego zamieszania związanego z pierwszym wydarzeniem Sekcji Azji Południowo Wschodniej cieszę się, że się odbyło. O Michale Paulim z pewnością będziemy mieli okazję jeszcze usłyszeć, zwłaszcza, że kończy swoją drugą książkę. Tymczasem Dalekowschodnie Koło Naukowe działa dalej i z pewnością już wkrótce ponownie da o sobie znać.

ps. relacja znajduję się, też na stronie DKNu click!

2 myśli na temat “Relacja spotkania z Michałem Paulim”

  1. Dobra relacja ze spotkania i wydarzeń, które mu towarzyszyły. Myślę, że podejmowanie takich inicjatyw wyjdzie na dobre i studentom, i Kołu Naukowemu – tak jak wspomniałeś było to pokazanie „innej twarzy Tajlandii”.

Leave a Reply