Z EUROPY

Opuszczony szpital dziecięcy w Mińsku

W samym centrum ,a jednak ukryty za małym zagajnikiem drzew.
Fot. Roman Husarski

Na eksplorację wybraliśmy się w trójkę, Agata ja i nasza couchsurferka Anna. Opuszczony szpital dziecięcy w Mińsku okazał się jednym z bardziej niepokojących opuszczonych miejsc jakie widziałem. Pomimo, że znajduje się w samym centrum stolicy Białorusi (w pobliżu stacji Academiya Nauk/акадэмія навук), to dostanie się do środka wymaga pewnego zaangażowania. Po pierwsze, przy szpitalu stacjonuje kilkanaście radiowozów milicji. Nie ma jednak w pobliżu stróżów prawa. Wydaje się, że samochody postawiono ku przestrodze – szpital był przez długi czas był zamieszkany przez bezdomnych (co m.in. pokazuje krótki dokument).

Sierp i młot dumnie zdobi gmach budynku. Jak zresztą w wielu miejscach na Białorusi
Fot. Roman Husarski

Dziś wejście do szpitala zabarykadowano, ale da się tam dostać przez jedno piwnicze okno z uszkodzoną kratą. Łatwo rozpoznać które to, ponieważ przyblokowano je dla zabezpieczenia metalowymi odpadami. Po przerzuceniu całego szpeju do okienka obok (klimat prawie jak w jednej scenie z Gwiezdnych Wojen),  mogliśmy się dostać do środka.

Opuszczone korytarze robią wielkie wrażenie.
Fot. Roman Husarski

W rozległych piwnicach (ponoć gdzieś tu znajdowało się prosektorium), przydały się latarki. Po chwili dotarliśmy na parter. Całość jest bardzo rozległa, budynek posiada cztery piętra i dużą aule, na której kiedyś odbywały się wykłady dla studentów medycyny. Dziś niewiele z niej zostało, ją jak i część budynku strawił pożar w 2009 roku. Dlatego też należy zachować potrójną ostrożność w zwiedzaniu tego miejsca.

Spalona część budynku.
Fot. Roman Husarski

 

Sala wykładowa. Zapewne przez graffiti zamiast gwaru studentów w ścianach pobrzmiewa śmiech Jokera
Fot. Roman Husarski

W budynku nie zostało za wiele sprzętu medycznego, chyba że zaliczyć strzykawki i butelki po alkoholu. Ze względu na swoją izolację, szpital cieszył się popularnością wśród lokalnych ćpunów i alkoholików. Miejsce przyciągało także subkultury młodzieżowe. W budynku znajdziemy zarówno wrzuty punkowców i skinheadów, jak i standardowe graffiti, krótkie wiersze i obrazki obsceniczne.

Przekreślony napis nazistowskich skinheadów. Obok znajdowały się napisy antyfaszystów
Fot. Roman Husarski
Sataniści czy narko-poezja? A może zwykły żart licealisty.
Fot. Roman Husarski

Interesujące są też pokoje, które były mieszkaniami bezdomnych. Najprawdopodobniej policja przed zaplombowaniem budynku wyrzuciła wszystkich nielegalnych lokatorów. Pokoje wyglądają tak, jakby jeszcze przed chwilą ktoś tam był. Po podłodze walały się książki, ubrania, kosmetyki czy pluszowy miś. Nawet znalazła się pełna butelka wina. Z kolei niektóre pokoje służyły jako toaleta…

Co to było? Człowiek
Fot. Roman Husarski

Szpital został zbudowany w latach 50tych. Projekt stworzył Gieorgij Ławrow, architekt i rzeźbiarz (który zresztą skończył zesłany do łagru). Placówka pracowała do 2000 lub 2004 roku (według różnych informacji, gazeta znaleziona przez nas w jednym pokoju była z 2004, niewiadomo jednak kto ją zostawił). Po wspomnianym pożarze były plany rekonstrukcji budynku. Niestety od pięciu lat cicho. Natknąć się można też na informację o planach wyburzenia budynku. Szpital dziś jest oceniany jako zabytek architektoniczny epoki socrealizmu. Zapraszam do przejrzenia całej galerii:

Duchy! A nie, to moja dziewczyna
Fot. Roman Husarski

3 myśli na temat “Opuszczony szpital dziecięcy w Mińsku”

  1. Wkurza mnie już wchodzenie na Tego bloga, bo jeździsz ciągle w te miejsca, które ja chcę zobaczyć, hihi:)

Dodaj komentarz