Etiopia Korea Północna Korea Południowa

Gdy Etiopczycy pomagali Koreańczykom wygrać wojnę

Dzieci z małżeństwa etiopsko-koreańskiego pozują przy flagach obu krajów.
fot. R. Husarski

Etiopia była jednym z 21 krajów ONZ, które udzieliły zbrojnego wsparcia Korei Południowej podczas koreańskiej wojny 1950-53. Po wojnie to Etiopia (podobnie jak Somalia!) wysyłała pomoc humanitarną do Korei Południowej. Najlepszym miejscem by przybliżyć tę mniej znaną historię wojny koreańskiej jest wizyta Domu Pamięci Etiopskich Weteranów (ang. The Memorial Hall for Ethiopian Veterans in the Korean War; kor. 에티오피아 한국전 참전), który znajdujący się w Chuncheon, w pobliżu Seulu. By uczynić naszą wizytę jeszcze ciekawszą, udaliśmy się tam w dzień święta Meskel (etiopskie obchody Podwyższenia Krzyża Świętego, zawierające szereg lokalnych tradycji i wierzeń), w kalendarzu gregoriańskim obchodzonym 27 lud 28 września. Dom pamięci służy również jako centrum kultury etiopskiej.

Dom pamięci jest częścią większego kompleksu, który można by nazwać „małą Etiopią”. Jest tu wysoki monument, na którym znalazł się  w Lew Judy, symbol monarszy Haile Selassie I. To właśnie z rozkazu władcy, który w Polsce kojarzony jest głównie za sprawą reggae i reportażu Kapuścińskiego, do Korei został wysłany specjalny oddział składający się w dużej mierze z członków elitarnej Cesarskiej Gwardii Honorowej (w sumie 6,037 żołnierzy). Na ulicy Etiopskiej (이디오피아길) znajduje się szereg kawiarni, z licznymi odniesieniami do królewskiej symboliki, serwujących doskonałą etiopską kawę i kilka restauracji, w tym jedna serwująca etiopską indżerę. Niestety z powodu święta, zasoby tradycyjnej kuchni etiopskiej zostały wyczerpane. Pozostało nam dakkalbi, z którego z resztą Chuncheon słynie.

Dom pamięci kształtem nawiązuje do tradycyjnych etiopskich chat. 
fot. R. Husarski
Kagnew w pełnej krasie.
fot. R. Husarski
Ras Tafari Makonnen osobiście uczestniczył w ceremonii odsłonięcia monumentu w 1968 roku. W centrum na zdjęciu w towarzystwie ówczesnego lidera Korei, generała Park Chung-hee.
fot. R. Husarski

Dom pamięci kształtem nawiązuje do tradycyjnych etiopskich chat. W środku znajduje się wystawa, z której można dowiedzieć się m.in., że odział nazywał się „Kagnew” , czyli  „batalion, który dokonuje rozstrzygających ataków i niszczy wroga”. Kagnew wziął łącznie udział w 253 bitwach i nigdy nie zostały pokonany (łączne straty oddziału to 121 żołnierzy). Koreańska przewodnik podkreślała, że góry Gangwando służyły afrykańskim wojskowym, ponieważ przypominały ukształtowanie teren, jaki znali z domu. „Pracuję tu kilkanaście lat. W Etiopii jeszcze nie byłam, ale planuję wyjazd z mężem na emeryturze” zdradziła nam w rozmowie. W domu pamięci na drugim piętrze znajduje się urocza wystawa poświęcona etiopskiej kulturze.

Doświadczeń kulturowych nam nie brakowało, ponieważ na obchody święta zjechali się Etiopczycy z całej Korei, ubrani w białe, odświętne stroje. Dość entuzjastycznie odebrano naszą wizytę. Każdy kto słyszał, że byłem w Etiopii dopytywał się o przebieg podróży, a jeden z studentów nalegał bym nauczył się też amharskiego. Obiecał mi nawet podręczniki do nauki. Samo święto wyglądało tak, jakbym na moment przeniósł się z powrotem do Afryki. Modlitwy odśpiewywano wokół ogniska, które rozpala się podczas Meskel. Później z popiołu wierni malują na czołach znak krzyża.

Malunek przedstawia etiopską legendę o odkryciu kawy. Pewien wieśniak obserwując kozy zauważył, że po zjedzeniu ziaren stają się niezwykle pobudzone. Wiedziony ciekawością postanowił spróbować tego, co jadły zwierzęta. Efekt przekroczył jego najśmielsze oczekiwania, co widać na załączonym obrazku. 😉 
fot. R. Husarski
Święto Meskel w Korei
fot. R. Husarski

Zwrot ku Północy 

Warto dodać, że w relacjach etiopsko-koreańskich nastąpił zwrot z Południa na Północ, po 74. roku, gdy cesarstwo zostało obalone, a Etiopia zwróciła się w stronę komunizmu. Mengistu Haile Mariam, który zwycięsko wyszedł z krwawych czystek był pod wrażeniem Kim Ir Sena i w podobny sposób próbował „reformować” kraj. Wysyłał studentów do Pjongjangu, a ideologia dżucze była wychwalana na uniwersytetach w Addis Ababie. Z kolei północnokoreańscy architekci pomagali przekształcić afrykańską stolicę w prawdziwie socjalistyczne miasto. Etiopia otrzymała od KRLD wojskowe wsparcie w wojnie etiopsko-somalijskiej (1977–1978). Pjongjang ufundował Etiopii monument Tiglachin, ku pamięci poległych żołnierzy, ogromnym napisem „Down with imperialism” i zdjęciami poległych kubańskich „ochotników”, którzy również brali udział w konflikcie. Do dziś monument straszy w Addis. Etiopia odwdzięczyła się Korei Północnej, gdy wraz z Albanią i Kubą dołączyła do bojkotu „faszystowskiej” olimpiady 1988 roku, która odbyła się w Seulu.

Pomimo wysiłków Mengistu, w multietnicznym kraju nie udało się stworzyć wystarczająco silnego kultu jednostki, choć dorównał Korei Północnej w inny sposób. Socjalistyczne reformy i centralne próby sterowania gospodarką w Etiopii skończyły się największą tragedią humanitarną w historii tego kraju. Szacuje się, że w latach 1983–1985 zmarło z głodu ok. 1 miliona ludzi. Ciężej oszacować ile ludzi zginęło w wyniku represji i prześladowań politycznych Sam przywódca był znany z tego, że lubił wykonywać egzekucje osobiście. Gdy blok sowiecki runął, Mengistu u progu nowej rewolucji, znalazł schronienie w Zimbabwe. Z wyrokiem śmierci we własnym kraju żyje tam do dziś.

Postkomunistyczna Etiopia zwróciła się z powrotem w stronę Seulu. Nie oznacza to jednak, że związki z Pjongjangiem zostały całkowicie przerwane. Reżim Kimów wciąż posiada ambasadę w Addis. Etiopia prowadziła przez lata ograniczony handel (militaria, dobra luksusowe) z Koreą Północną i nie wykluczone, że w ograniczonym zakresie może mieć to miejsce i dziś. Stosunki dyplomatyczne pomiędzy oboma krajami pogorszyły się znacznie po 1994 roku, gdy agenci KRLD przeprowadzili nieudaną próbę porwania południowokoreańskiego profesora Lee Jin- sang w Addis Abebie. Obecnie Etiopia oficjalnie jednoznacznie popiera Republikę Korei. Obie strony zaangażowane są w wymianę ekonomiczną i liczne projekty gospodarcze. Do dziś Korea Południowa nie zapomniała o wsparciu, jakie otrzymała od afrykańskiego narodu w czasie wojny. Republika Koreańska oferuje specjalne stypendia dla studentów z Etiopii i opiekuje się finansowo żyjącymi weteranami wojennymi. W Korei żyje obecnie okoła tysiąca Etiopczyków.

Etiopki pozują przy tradycyjnym wyposażeniu do parzenia kawy.
fot. J. Kammalle

Weterani podczas wizyty w Korei. Zdjęcie z lokalnej kawiarni.
fot. R. Husarski

Jak tam dojechać? 

Weź metro na stację Chuncheon (linia Gyeongchun). Jest to obecnie ostatnia stacja tej linii i z centrum Seulu dojazd zajmuje prawie dwie godziny. Po dojechaniu na Chuncheon wyjdź wyjściem numer 2 i skręć w prawo (na południe). Podążaj drogą aż dojdziesz do dużego skrzyżowania, przy którym znajduje się stacja benzynowa. Skręć w prawo w stronę mostu. Dom pamięci znajduje się przy rzece. Jednak flagi Etiopii i Korei zobaczysz dużo wcześniej.

Dokładna lokalizacja zaznaczona na mapach poniżej:

KAKAO MAPS

NAVER MAPS

Nasza drużyna, czyli ja, Agata i mój przyjaciel Jonathan. Jonathan pochodzi z Etiopii i poznaliśmy się podczas mojej wymiany w Hankuk Univeristy w roku akademickim 2016/2017.

2 myśli na temat “Gdy Etiopczycy pomagali Koreańczykom wygrać wojnę”

  1. Bardzo ciekawy reportaż. Nie pomyślałabym, że Etiopia mogła mieć siły i chęci by tak wesprzeć inny kraj, w dodatku tak odległy.

Dodaj komentarz