Etiopia

Pierwsze wrażenia z Addis Ababy

Początki z Etiopią nie należały do najlepszych, na lotnisku ja i Łukasz wylądowaliśmy około pierwszej w nocy. Najpierw próbowano nas oszukać na lotnisku. Załatwianie wizy poszło tak sprawnie, że zaczęto nas wyganiać, “zapominając” o wydaniu reszty. Później czekała nas luksusowa noc na ławeczkach lotniska. O tej porze, opuszczenie wewnętrznej strefy wydawało się mało rozsądne. Wyczuwając nasze obawy, obok nas krzesełko postawił ochroniarz, kiwając nam uspakajająco głową.

Nad ranem do naszego couchserfera dojechaliśmy taksówką. Nie obyło się bez prób standardowego oszustwa z ceną, czyli, po usłyszeniu 30 okazuje się, że taksówkarz miał na myśli 300 bir. Jedna z podstawowych zasad obowiązujacych w tym kraju, to dokładne ustalenie ceny, najlepiej zapisać ją na kartce. I podkreślić, że chodzi nam o lokalne birry a nie dolary.

Niektórzy witając się nie szczędzą sobie życzliwości!
Fot. Roman Husarski

My mieliśmy wiele szczęścia, trafiając na wspaniałego coucha. Addis nie tylko okazał się radosnym, inteligentnym i pomocnym człowiekiem. Już pierwszego dnia zobaczyliśmy kilka najważniejszych zabytków i centrum miasta.

Addis Ababa jest stosunkowo prosta w przemieszczaniu się, nikt nie zna tu nazw ulic. Porusza się od punktów rozpoznawczych, jak dzielnice czy pomniki. Jeżdżą busiki i autobusy (ok.50 gr), ale nawet taksówki są stosunkowo tanie (przejazd ok 8 zł). Mieszkamy trochę daleko od centrum, ale opanowanie systemu jest bardzo łatwe. Przesiadki odbywają się na większych stacjach busów. W każdym jest koordynator, który wykrzykuje nazwę destynacji. Zresztą, Etiopczycy są bardzo pomocni i zawsze chętnie udzielą wskazówki (co nie zawsze jest ok, bo nawet gdy nie znają drogi ,spróbują coś powiedzieć).

To co uderza, to duża ilość żebraków wystawiających swoje kalectwo na widok publiczny. Nie wydają się zbyt nachalni w żądaniu pieniędzy, ale niekiedy widok jest straszny. Umiejętność sprzedawania mocnej historii, została tu dopracowana do perfekcji. Siedzimy sobie w małej budzie i zajadamy injere, lokalne pieczywo z warzywami lub z mięsem (je się rękami, dokładnie prawą), gdy nagle dosiada się człowiek. Zaczyna miłą rozmową, by przejść do swojej historii i pokazać, jak został pokrzywdzony przez życie. Na końcu domaga się pieniędzy.

Etiopski żebrak.
ftot. Roman Husarski

Lista przekrętów, jakie zaobserwowałem w tym kraju, zasługuje na osobny wpis, ale niech nikt nie zrozumie mnie źle. Etiopczycy nie przypominają stereotypowych Afrykanów, nie tylko z wyglądu. Wielu z nich jest bardzo dumnych. Często podkreślają, że Etiopia nigdy nie była skolonizowana. Można też usłyszeć, że są potomkami Adama i Ewy. Szczątki  Lucy są jednymi z najstarszych na świecie. Choć starsze, 6 milionowe szczątki człowieka znaleziono w Kenii. Spotkałem się też nawet z rasistowskimi komentarzami w stosunku do innych mieszkańców Afryki, a pewien człowiek mówił mi, że Etiopczycy to nie Arfykanie.

Trzeba też pamiętać, że Etiopia to kraj o wielu twarzach. Na ulicach Addis Ababy widzi się pełen mix kulturowy. Różne plemiona i narodowości. Także religijnie można być zaskoczonym. Przez lata Etiopia była promowana jako kraj chrześcijański, ale nawet 40% mieszkańców kraju to muzułmanie.

Injera z warzywami.
Fot. Roman Husarski

Mimo pewnych niebezpieczeństw, związanych z przekrętami i oszustwami, Addis Ababa wydaje się bardzo przyjazna.  Jedzenie, choć trochę monotonne (injera na śniadanie, obiad i kolację), ale wbrew temu ,co mówił Cejrowski naprawdę dobre! Z wieloma mieszkańcami można pośmiać się i podyskutować. Na ulicy nudzić się nie można, ciągle coś się dzieje. Jako biali, jedynie w nocy jesteśmy niewidzialni ; ). Generalnie jestem zauroczony!

2 myśli na temat “Pierwsze wrażenia z Addis Ababy”

  1. Jestem Ci wdzięczny za ten wpis. Długo na niego czekałem i cieszę się, iż zawiera zarówno plusy jak i minusy miasta. Dobrych i złych ludzi. Ksiądz Kościelniak, wspominał o Etiopii jako tym kraju, w którym najbardziej bieda go uderzyła(bardziej aniżeli w Indiach). Przyznam, iż bardzo ciekawe zdjęcia, mam nadzieję że nikt się nie obraził za te “portrety z zaskoczenia”…
    Od siebie dodam, iż Etiopczycy mają z czego być dumni. Po pierwsze posiadają 3000 lat historii cesarstwa, niegdyś potęgi wymienianej z respektem w Księdze Izajasza jak i w Dziejach Apostolskich. Po drugie: ten kraj pokonał Włochów oraz tak zgrabnie manewrował między Wlk.Brytanią i Francją, iż zachował suwerenność.
    Po trzecie owy wygląd; Otóż Etiopczycy zwani potocznie “Habesza” są potomkami ludów Bantu z Semitami(choć sami do tej cząstki Bantu nigdy się nie przyznają), co sprawia, iż mają przeurocze kobiety o arabskich rysach twarzy oraz prostych włosach a nie falistych jak to w Afryce. Zauważyłem, taką tendencję, iż część Etiopczyków afiszuje się z Afrykanskością widząc siebie w roli lidera kontynentu, inni natomiast bardziej przywiązują wagę do Izraela/Egiptu aniżeli do reszty “barbarzyńców”(jak zdarzyło mi się usłyszeć o innych Afrykanach). Co do tego rasizmu to jedna Etiopka powiedziała mi, że związek z Ferenji(biały) jeszcze by ludzie zaakceptowali ale z innym Afrykanem to mogliby być wściekli….
    Na koniec warto wspomnieć Cesarza Haile Selassie, który dla wielu słuchaczy Boba Marleya jest istotnym autorytetem choć bywają różne opinie. Część Etiopczyków nie może mu wybaczyć ewakuacji do Europy w trakcie pochodu wojsk Mussoliniego. Jednakże dla większości to wciąż istotny czynnik tożsamości podobnie jak Ortodoksyjny Kościół…
    P.s Muzułmanie zajmują głównie tereny Ogaden, w samym Addis może być ich jedynie z 12 %. Mimo szerokiej tolerancji religijnej to kieruje się dużo negatywnych uwag do Protestantów, których ekspansji obawiają się zarówno Ortodoksyjni jak i Muzułmanie…

Dodaj komentarz