Chiny

Autostopem przez Chiny

Autostopem przez Chiny? Czy to w ogóle możliwe? W internecie można znaleźć wiele sprzecznych informacji. Pomimo skromnego doświadczenia (dwutygodniowy pobyt w ogromnych Chinach nie znaczy praktycznie nic) żywię nadzieję, że poniższy wpis będzie pomocny.

Drogi różnorodne jak same Chiny – od wielkich autostrad po wertepy.
Fot. Roman Husarski

Autostop w Chinach faktycznie nie jest rzeczą prostą, więc zacznę od plusów. Przede wszystkim Chińczycy są ludźmi niezwykle życzliwymi. W pociągach częstują jedzeniem, gdy zgubi się drogę potrafią odprowadzić pod sam próg poszukiwanego miejsca, a niektórzy po wymianie zaledwie kilku zdań zaproszają na wspólny posiłek. Nie powinno więc dziwić, że również podwożą chętnie.  Nierzadko próbują też pomóc w znalezieniu kolejnego transportu. Ma to też swoje gorsze strony, pamiętam dwóch Chińczyków, którzy nie mogąc zawieźć mnie dalej wpadli w panikę, gdy na parkingu nie znalazł się nikt kto jechałby w moją stronę. Ostatecznie zmusili mnie do wzięcia autobusu  i pomimo moich protestów jeszcze za niego zapłacili.

Na drodze do Klasztoru Wudang.
Fot. Roman Husarski

Po drugie, pomimo informacji o płatnym autostopie w Chinach na stronie Loenly Planet czy backpackerskim portalu internetowym „Koniec Świata”,  spokojnie można podróżować za darmo.  Faktycznie w wielu miejscach Państwa Środka autostop jest traktowany jako płatna usługa. Osobiście  nie zostałem zapytany ani razu o pieniądze. Po prostu napisałem mały list, w którym wytłumaczyłem, że jestem studentem, chciałbym zobaczyć piękne Chiny i nie mam pieniędzy na transport – zadziałało świetnie. Generalnie kraj ten dla obcokrajowców jest bardzo bezpieczną destynacją, więc jeśli tylko nie będziecie kierowcy pokazywać plików dolarów nic nie powinno się stać.

Wielki plus autostopu – można poprosić o zatrzymanie się w każdej chwili. Tak uwieczniłem ten dziwny widok. Surrealizm pośrodku stepu.
Fot. Roman Husarski

Niestety autostopowanie w Chinach ma wiele minusów. Największym problemem są miasta, zwłaszcza, że „mała wioska” w Państwie Środka może oznaczać dwumilionową metropolię rozciągającą się na ponad dwadzieścia kilometrów. Dostanie się na obrzeża to czasem czysty koszmar. W dodatku, jak jest korek w mieście lub się zgubimy, może nam to zająć nawet kilka godzin. O smogu i zanieczyszczeniach nawet nie ma co wspominać. Na szczęście większość dużych miast posiada tzw. „tool gates” prowadzące na autostradę – idealne miejsce do łapania stopa. Przed udaniem się na obrzeża koniecznie należy sprawdzić, gdzie (i czy w ogóle) taka brama się znajduje. Dobrze jest posiadać ze sobą GPS-a, najlepiej z chińskimi nazwami miejsc, które mógłby nam pomóc w kontaktach z kierowcą.

Zwiedzanie mniej oficjalnych części chińskiego muru
Fot. Roman Husarski

Kolejna sprawa to język. Zawsze, gdy podróżuję, staram się poznać jakieś podstawowe zwroty i wyrażenia. Niestety z powodu tonów (chiński jest językiem tonicznym) bardzo ciężko było mi cokolwiek powiedzieć. Z kolei większość Chińczyków absolutnie nie przejmowała się tym, że nie nic nie rozumiem i cały czas coś w moją stronę gwarzyli. Gdy nie potrafiłem odpowiedzieć na pytania zazwyczaj się śmiali, sami komentowali po czym… pytali mnie dalej. Dobrze chociaż, że miałem ze sobą małe rozmówki!

Prawdę mówiąc, nie jestem pewny czy charakterystyczny kciuk jest zrozumiały w Chinach. Jeden lokalny znajomy zapewniał mnie, że tak, inny argumentował, że to nie ważne bo „wystarczy być obcokrajowcem i zatrzymają się z ciekawości” . Ostatecznie łapałem raz machając ręką, raz wystawiając kciuk. Trochę żałuję, że ani razu nie użyłem kartki, przez co kilka razy musiałem podziękować za powiezienie ze względu na oferowany krótki dystans. Mam nadzieję, że kiedyś będę miał jeszcze okazję tego sposobu.

Za miesiąc będzie tu stała milionowa metropolia
Fot. Roman Husarski

Pomimo pewnych komplikacji warto w Chinach podróżować autostopem. Choćby spróbować. Zwłaszcza, że transport (biorąc pod uwagę odległości jakie trzeba pokonywać) tak tani nie jest. Wiele miejsc daje szansę na łatwy autostop. Na przykład parkingi przy atrakcjach turystycznych znajdujących się często na pustkowiu (jak jaskinie, klasztory czy mauzoleum Czyngis Chana). Wystarczyło popytać kierowców. Miałem tak szczęście poznać pewnego profesora, który akurat miał kilka dni wolnych od pracy i zwiedzał okolicę. Jeździłem z nim przez cały dzień odwiedzając „dzikie” fragmenty chińskiego muru i tybetański klasztor. Wydaje mi się też, że Chiny to dobry kraj na namiot – można by spokojnie rozbić się gdzieś przy autostradzie i następnego dnia łapać dalej. Autostopem jeździłem jedynie po Wewnętrznej Mongolii i Hebei. Z pewnością zupełnie inaczej wygląda to w innych regionach Chin. Jeśli masz doświadczenia, które mogłyby wzbogacić ten wpis proszę o komentarz!

Takie kwiatki porastają Wewnętrzną Mongolię.
Fot. Roman Husarski

Podsumowanie
(bazowa ocena to 3, od której dodaję i odejmuję punkty)

-1 – wielkie miasta
-1 – trudności w komunikacji. Tylko raz jechałem z Chińczykiem, który mówił po angielsku, w dodatku był profesorem. Ponadto chiński jest językiem tonicznym więc nie mając czasu ciężko jest się nauczyć podstaw.
-1 – w mieście łatwo się zgubić
-1 – autostop jest niezrozumiały

+/- – drogi zarówno dobre jak i bardzo złe

+1 – ludzie zatrzymują się często i są przeważnie pozytywnie nastawieni
+1 – bramy na autostradę są idealnym miejscem na łapanie stopa
Ocena autostopu w Chinach na ten moment to 2. Jednakże obstawiam, że dla ludzi z biegłą znajomością języka sytuacja wyglądałby zupełnie inaczej.

 

5 myśli na temat “Autostopem przez Chiny”

  1. świetna wyprawa, mam nadzieję, że wstawisz gdzieś więcej zdjęć!
    tak z ciekawości, czy to było preludium przed Koreą Północną czy osobna wycieczka?
    też myślę o jakiejś wyprawie w te rejony, gorzej z kasą na bezpośredni dojazd. jeśli udało Ci się dostać tam po taniości (np. jakimiś łączonym lotami), to daj znać, skąd można byłoby tanio się tam wybrać 🙂

  2. A jak wygląda sprawa z wizami? Są dojść restrykcyjne jeśli chodzi o cel podróży (zameldowanie w hotelu, daty wjazdu/wyjazdu). Jeśli chce się zrobić taki miesiąc (albo i 3) po bezdrożach z namiotem jak to rozegrać na papierze?

    1. Ja wpisałem tylko Pekin i zrobiłem rezerwację w hostelu. Wystarczyło. Potem rezerwację odwołałem.

Dodaj komentarz