...LOKALNIE...

Wizyta w jedynej polskiej gurudwarze

„Nie ma hindusów ani muzułmanów, ścieżka, którą pójdę, jest ścieżką Boga”.
Guru Nanak

A co ty wiesz o sikhach w Polsce?
Fot. Roman Husarski

Sikhizm to czwarta co do wielkości religia Indii. Wyznawców założyciela ruchu guru Nanaka jest więcej w tym kraju od buddystów. Przez wieki sikhowie byli w Indiach prześladowani.  Pomimo pacyfistycznego charakteru ich religii, zasłynęli ze swoich zdolności militarystycznych i męstwa. Byli dumą brytyjskiej armii kolonialnej i walczyli podczas I i II wojny światowej. Obecnie wielu z nich pełni wysokie funkcje w indyjskiej armii. Z brodami i w kolorowych turbanach, przez długi czas  stanowili dla mieszkańców Europy idealny przykład człowieka orientu. Do dziś świadomość zachodniego społeczeństwa na temat sikhów jest niewielka. Powszechnie myli się wyznawców tej religii z muzułmanami – w Ameryce sikhowie byli nawet „przez pomyłkę” zabijani. Jednak, aby porozmawiać z sikhami i dowiedzieć się więcej, wcale nie trzeba jechać do Pendżabu, nawet nie do Londynu, wystarczy odwiedzić Raszyn pod Warszawą.

Do jedynej polskiej gurudwary pojechaliśmy razem z Dalekowschodnim Kołem Naukowym Uniwerystetu Jagiellońskiego. Jeszcze podczas telefonicznego aranżowania spotkania z sikhami (koniecznie zobaczcie ich stronę internetową) moją uwagę zwrócił duży entuzjazm mojego rozmówcy. Czyżby sikhowie nie byli za często odwiedzani? A może był to wyraz charakterystycznej dla wyznawców tej religii gościnności?

Nie sposób nie wspomnieć też o małym zamieszaniu organizacyjnym, który z pewnością oddaje czysto indyjski charakter tego miejsca. Pan JJ Singh, z którym się kontaktowałem, najpierw pomylił daty spotkania, a później nie stawił się na spotkanie. Zamiast jego przywitał nas i oprowadził po świątyni Yadwinder Singh.

Opiekun gurudwary i nasz przewodnik – Yadwinder Singh
Fot. Roman Husarski

Gurudwara z zewnątrz nie wyróżnia się specjalnie. Jedynie wywieszona na długim maszcie pomarańczowa, trójkątna flaga daje wskazówkę na temat prawdziwego przeznaczenia tego miejsca. Przed wejściem do środka należy zdjąć buty i zakryć chustą głowę.

–  W polskich kościołach z szacunku zdejmuje się okrycie głowy, u nas jest odwrotnie – skomentował Yadwinder Singh.

„Małe Indie” z zewnątrz nie wyglądają szczególnie zaskakująco.
Fot. Roman Husarski

W środku powitała nas indyjska rzeczywistość. Salon ozdabiały liczne obrazy. W centralnym miejscu były to portrety dziesięciu guru. Inne przedstawiały epizody z życia świętych i historii sikhizmu. Co bardziej krwawe sceny wymagały komentarza naszego przewodnika:

-Tu nakazano naszemu bratu zgolić włosy, a kiedy się nie zgodził, zapytano go czy woli być ogolony czy oskalpowany.

Obraz dobitnie pokazuje jaką opcję wybrał skazany mężczyzna. Warto dodać, że sikhowie po przejściu religijnej inicjacji nie ścinają włosów.  Rosnące swobodnie włosy to dla nich oznaka życia w zgodzie z Bogiem. Turban powstał właśnie po to by chronić włosy.

– A tu nasz współwyznawca – kontynuował Yadwinder. – Został skazany na poćwiartowanie.  Musiał zatrzymać kata, który chciał rozpocząć cięcie od dłoni i wskazał mu paznokieć.  – Od pierwszych proroctw guru Nanaka w XVI wieku aż do założenia Królestwa Sikhijskiego w wieku  XVIII sikhowie cierpieli prześladowania. Wielu zasłynęło z niezwykłego męstwa, co umacniało wiarę we wspólnocie.

Fot. Roman Husarski
Fot. Roman Husarski

Co ciekawe w przeciwieństwie do świątyń hinduistycznych w gurudwarze nie znajdziemy wizerunków przedstawiających Boga. Dla sikhów Bóg posiada „miliony wcieleń” i przejawia się w wielu religiach na różny sposób.

– Zapraszamy na wspólną modlitwę wszystkich więżących w jednego Boga. Nie ważne czy jesteście katolikami czy muzułmanami. Nikt tu nie będzie oczekiwał od was zmiany wiary.

Sikhizm nie jest religią specjalnie nastawioną na działalność misyjną.

– Dla nas liczy się jakość, a nie ilość wyznawców – podkreślił elitarność swojej religii nasz przewodnik. Powątpiewając zapytałem go o istnienie polskich konwertytów.

– Jest jedna rodzina, ale obecnie mieszka w Stanach. Tak mężczyzna nosi turban – uprzedził moje pytanie Yadwinder Singh.

Nasz przewodnik opowiada historię dziesięciu guru sikhizmu.
Fot. Roman Husarski

Na pierwszym piętrze znajduje się sala modlitewna. W centralnym miejscu wzniesiony został ołtarz dla ostatniego guru sikhów – Guru Granth Sahib. To święta księga, której wersy wyśpiewywane są podczas modlitwy. W pobliżu znajdują się charakterystyczne dla Indii instrumenty.

– Mamy kilka etapów pieśni. Najpierw musimy odpowiednio „zmiękczyć” nasze umysły, wejść w właściwy stan, by potem przyjmować objawione słowa. Nasza muzyka modlitewna przypomina qawwali, ale jest trochę wolniejsza – opowiadał nam nasz indyjski przewodnik.

Co ciekawe sikhowie nie mają specjalnych wytycznych co do wyglądu ołtarzu. Poinformowano nas, że wielki pozłacany „miecz” znajdujący się w centralnym miejscu został kupiony w polskim supermarkecie.

W tyle Guru Granth Sahib. Na ołtarzu dominuje wielki miecz z supermarketu.
Fot. Roman Husarski
Dziś miecze znajdujące się na ołtarzu pełnią funkcję symboliczną. Przypominają sikhom o przelanej krwi i ich nieustępliwości w swojej postawie i wierze.
Ik Onkar czyli ważny symbol sikhijski. Oznacza jedność z Bogiem.
Fot. Roman Husarski
Wykład
Fot. Roman Husarski

Po oprowadzeniu po świątyni, zaproszono nas na herbatę. Nadarzyła się okazja by zapytać sikhów o zwykłe życie w Polsce. Miło było usłyszeć, że im się podoba, i że wbrew stereotypom czują się u nas bezpiecznie. Z drugiej strony kilkunastoletnie dziewczynka obecna w gurudwarze nie mówiła nic po polsku (choć mogła się uczyć w anglojęzycznej szkole). Yadwinder Singh jedynie ubolewał na wciąż niewielkie rozeznanie Polaków w religiach świata:

– Ciągle mylą na s z muzułmanami.

Czas na herbatę
Fot. Roman Husarski

Gdy już mieliśmy się zbierać zaproponowano nam poczęstunek. Sikhowie słynną ze swojej dobroczynności nie tylko w Indiach. Poczęstowano nas pożywnym posiłkiem wegetariańskim. Yadwinder Singh zapytany na temat diety, odpowiedział, że choć niejedzenie mięsa obowiązuje tylko w świątyni, to wielu sikhów pozostaje wegetarianami przez całe życie. Podkreślił też zakaz jedzenie mięsa przygotowanego w uboju rytualnym.

Fot. Roman Husarski

Po posiłku oglądnęliśmy fragment filmu dokumentalnego zrobionego przez ReligiaTv w gurudwarze (całość do obejrzenia tu) i zmuszeni byliśmy się pożegnać. Niestety nie mieliśmy czasu zostać na modlitwę. Może uda się to innym razem. Jeżeli ty drogi czytelniku zawitasz kiedyś do sikhijskiej świątyni koniecznie zostaw tu swoją relację!

Yadwinder Singh na facebooku
Fot. Roman Husarski
Młode pokolenie
Fot. Roman Husarski
Dowód dobrych stosunków indyjsko-polskich
Fot. Roman Husarski
Sikhowie i członkowie Dalekowschodniego Koła Naukowego UJ

5 myśli na temat “Wizyta w jedynej polskiej gurudwarze”

  1. Bardzo wartościowe informacje dzięki którym można odróżnić
    sikha od muzułmanina.

    Sikhów obowiązuje noszenie tzw. Pięć K.
    Są to: kirpan – sztylet, kara – stalowa bransoleta, kesz – nie obcięte włosy, kangha – grzebień oraz kacz – szorty.
    Kirpan, karę i kanghę można zobaczyć na mojej stronie:

    http://jerzybg.republika.pl/kangha.html

  2. Przypadkiem tu nie trafilam. Szukałam wiadomości na temat tej świątyni w Raszynie . Mam przyjaciół którzy wyznają tą wiarę. Mieszkają w Polsce i poza jej granicami. Bardzo się cieszę że ich znam. To wartościowi ludzie.
    W najbliższym czasie zamierzam tu przyjechać z moim bliskim przyjacielem który pochodzi z Indii z Pajabu, Gurkirpal Singh a mieszka i pracuje
    w Polsce . Do zobaczenia Swiątynio .
    Ps… może kiedyś odwiedzę oryginał w Indiach w Delhi …

Dodaj komentarz