Afganistan

Afgański miszmasz. Wizyta w starożytnym Balch

Z poniższym tekstem można zapoznać się także na portalu podróżniczym peron4.

Balch
Fot. Roman Husarski

Tułacz swe nogi wsparł na kałuży,
lecz jego wirch bez chmur jest w sercu.
Gdyby nie było marzeń nad ziemią,
nie lśniłby wówczas księżyc w sercu.
Rumi [1]

– Nie jedź do Balch, już prędzej do Samangan, ale nie do Balch. Dziś mieszkają tam głównie Pasztuni. Oni są niebezpieczni, a ty nie masz nawet ochrony – tymi słowami pożegnał mnie na lotnisku pewien Niemiec, pracujący dla wojska w Mazar-i Szarif. Nie wiedział, że mam dużo lepszą protekcję niż karabiny maszynowe – pasztuńskich znajomych.

Kontakt do Zameera dostałem jeszcze przed rozpoczęciem autostopowej wyprawy z Polski do Afganistanu. Wtedy jeszcze nawet nie byłem pewny, czy będzie mi dane odwiedzić ten kraj. Już po kilku mailach i rozmowie telefonicznej z Zameerem miałem przeczucie, że jest osobą, z którą warto się spotkać [2]. I nie pomyliłem się. Po kilku rozmowach i spacerach po centrum Mazar-i Szarif, zapytałem go o tym co myśli o mojej wyprawie do Balch.

– Chcesz jechać do Balch? Nie ma sprawy, będę miał świetny pretekst, by odwiedzić wujka.

Następnego dnia spotkałem się rano z Zameerem i jego dwoma przyjaciółmi.

– Dobrze, że się przebrałeś, wyglądasz nawet jak Uzbek. Z daleka – mężczyzna, który przedstawił się jako Habibullah, pochwalił mój lokalny strój i turban, pod którym schowałem dredy.

Większość dzieci w Afganistanie, jak tylko nauczy się chodzić, jest wysyłana do pracy.
Fot. Roman Husarski

Północna część Afganistanu, jest niezwykle zróżnicowana etnicznie. W Mazar-i Szarif można spotkać Tadżyków, Uzbeków, Pasztunów, Turkmenów, Hazarów i wiele innych mniejszości etnicznych. W przeciwieństwie do bardziej monoetnicznych miast Mazar-i Szarif daje większy komfort podróżnikom, którzy nie chcą zwracać na siebie zbytniej uwagi. Jednakże moje złudzenia o doskonałym kamuflażu rozwiał drugi znajomy mojego przewodnika.

– Może i wyglądasz jak Uzbek… Ale z bardzo daleka.

Do Balch jeżdżą regularnie savaris – czyli ogólnodostępny rodzaj taksówek o stałych trasach, do których w każdej chwili można się dosiąść bądź wysiąść. W Afganistanie nie ma zbyt wielu pojazdów, a na niektórych trasach autostop jest jedyną szansą na przemieszczanie się.

Gdy wsiadaliśmy do rozklekotanego samochodu, poproszono mnie bym nie odzywał się podczas podróży. Choć okolice Mazar-i Szarif są najbezpieczniejszymi w Afganistanie (może poza Korytarzem Wachańskim) to nigdy nie wiadomo, kto jest współpasażerem. Obcokrajowcy to dla porywaczy chodzący worek złota.

Do starożytnego miasta jedzie się zaledwie pół godziny. Po drodze mija się pola i małe targowiska. W Afganistanie handel wydawał mi się wszechobecny, także nie zdziwiłem się, gdy zatrzymaliśmy się na małych rozstajach przy kilku stoiskach z warzywami. Mało dyskretne pociągnięcie za ramię wyciągnęło mnie z samochodu. Poza wspomnianymi kupcami i kilkoma blaszano-glinianymi chatami nic tu nie było.

Balch jest do dziś centrum wielu pielgrzymek.
Fot. Roman Husarski

– Witamy w starożytnym Balch – oznajmił mi Zameer.

Dziś to miasto, właściwie miasteczko, jest zaledwie cieniem swojej potęgi z przeszłości. Balch jest najstarszym miastem Afganistanu. Początki osadnictwa w tym miejscu sięgają 2000 lat p.n.e., kiedy to miasto zostało założone przez wędrujące plemiona indo-irańskiego pochodzenia. Miasto dynamicznie się rozwijało, stając się szybko centrum kultury Azji Centralnej. W dniach swojej świetności Balch był jednym z największych miast na świecie – większym od Rzymu, Paryża czy nawet Pekinu i Delhi. Oglądając pozostałości wielkiego muru, który rozciąga się daleko poza dzisiejsze zabudowania, widać jak bardzo to miejsce podupadło. Proces rozpadu Balch można rozciągnąć na stulecia.

W VI w. p.n.e. Baktria, bo tak w tamtych czasach nazywany był region dzisiejszego Balchu jak i samo miasto, została wcielona do Imperium Perskiego przez Cyrusa II Wielkiego jako satrapia. Już w pierwszych wiekach przed naszą erą miasto osiągnęło sławę i bogactwo, które sprawiło, że ściągnęło na siebie wzrok nie tylko kupców i myślicieli, ale i zdobywców – po latach rządów perskiej dynastii Achemenidów w IV w. p.n.e. miasto zostało podbite przez Aleksandra Macedońskiego.

Pamiętam, jak zapytałem o słynnego wodza mojego znajomego z Heratu, na co usłyszałem gniewną odpowiedź: – Aleksander Wielki? Chyba Aleksander Barbarzyńca.

Wojska Aleksandra plądrowały starożytną Persję, Baktria była ostatnią prowincją, w której schronił się wycofujący się Król Dariusz. Choć Balchu nie spotkał tak straszny los jak Persepolis, to zniszczeniu uległy biblioteki, a w nich m.in. słynne awesty (spisane w dialekcie wschodnio irańskim teksty religijne), które według legendy miały być zapisane złotem na wołowych skórach. Ponoć aż dwieście tysięcy takich prac uległo zniszczeniu.

Ponadto Macedończycy pogardzali ludnością Baktrii. Nie do zaakceptowania były dla nich rytuały pogrzebowe mieszkańców Balchu. W tamtych czasach zaratusztrianie zostawiali martwe ciała w Wieży Milczenia (Dakhma), by mogły zostać zjedzone przez ptaki [3]. Do miejsc pochówku dostawały się również psy (święte zwierzę zaratusztrian), które roznosiły kości po całym mieście, co wzbudzało wielki niesmak u przyjezdnych zdobywców.

Nie wszystkie jednak skojarzenia z Aleksandrem są dla Afgańczyków negatywne. Macedończyk umocnił swoją władzę, pojmując za żonę córkę człowieka, którego ustanowił nowym władcą Baktrii. Imię wybranki: Roksana – do dziś jest jednym z najpopularniejszych w Afganistanie.

Pozostałości po wielkim murze.
Fot. Roman Husarski

Baktria szybko podniosła się po podboju. Rozwijający się handel sprzyjał rozwojowi miasta. Znane są opisy metropolii zachwyconych arabskich kupców z II w.p.n.e., w których ówczesny Balch opisywany jest jako „Macierz miast”. A było czym handlować: tekstylia, ceramika, wino, korale, naczynia srebrne i złote, kość słoniowa… Przez Balch, który znajdował się na trasie Jedwabnego Szlaku wędrowali kupcy z najróżniejszych stron świata, od Rzymu po Indie i Chiny.

W pierwszych latach naszej ery terytorium Baktrii znalazło się pod panowaniem Kuszanów. To okres rozkwitu buddyzmu. Balch zasłynął w całej Azji z powodu swoich szkół, w których głoszono nauki Buddy. Na początku VII wieku w okolicznych klasztorach Balchu miało mieszkać aż trzydzieści tysięcy mnichów. Sytuację zmienił najazd Arabów w VII wieku. Pomimo, że od tamtej pory miasto jeszcze kilkakrotnie zmieniło swoich władców, to wciąż się rozwijało. Za czasów Gaznawidów w XI w. budowano pałace i marmurowe domy – dopiero najazd Mongołów w 1220 roku zadało mu decydujący cios. Starszyzna Balchu poddała się i zaoferowała dary Dżyngis-chanowi, ten jednak splądrował miasto, mordując wszystkich bez wyjątku. Pomimo tak strasznych zniszczeń Marco Polo, który odwiedził to miejsce kilkadziesiąt lat później, opisywał: Balch jest wielkim i świetnym miastem. Ongiś było jeszcze wspanialsze i większe. Wspomina jednak o niepokojach i anarchii w okolicy, a nawet o obecności grasujących lwów.

Po najeździe Mongołów Balch nigdy już nie odzyskało dawnej świetności i wkrótce straciło swoją pozycję w regionie na rzecz Mazar-i Szarif, które od XII wieku rozkwitało, jako główny cel muzułmańskich pielgrzymów w regionie, udających się na grób zięcia Mahometa – Alego [4].

Wbrew pozorom, talibowie nie zniszczyli wszystkich pozostałości po królestwach buddyjskich. Wciąż na terenie Afganistanu znajduje się mnóstwo zabytków i z pewnością wiele czeka na odkrycie. Niestety dokładniejsze badania archeologiczne z powodu braku bezpieczeństwa nie są dziś możliwe. Oglądając piętnastometrowy kopiec w Balch, na którego szczycie znajdują się pozostałości buddyjskiej stupy [5], zastanawiam się nad różnorodnością wpisaną w historię Afganistanu. To w Baktrii miał żyć i tworzyć słynny Zaratusztra, założyciel jednej z najstarszych monoteistycznych religii świata. Tutaj znajdowała się gigantyczna świątynia ognia, gdzie wokół centralnego paleniska znajdowało się trzysta sześćdziesiąt sal dla kapłanów. Każdy z nich miał przypisany swój dzień w roku, w którym miał pełnić posługę przy podtrzymywaniu wiecznego płomienia.

– Z Zaratusztrą jest pewien problem – informuje mnie Zameer.
– A czemuż to?
– Według legendy Zaratusztra rozpłynął się w jeziorze w pobliżu Balchu i narodzi się ponownie po tym, jak wykąpie się w nim dziewica. Tyle, że dziś tu w pobliżu nie znajduje się żadne jezioro.

Zielony meczet w remoncie. Ufundowany został w XiV wieku, najprawdopodobniej przez słynną królowe Goharshad.
Fot. Roman Husarski

Również w Balchu znajdują się pozostałości po najstarszym meczecie w Afganistanie z IX wieku. Islam nie miał tu jednorodnego oblicza. Przez wieki wyjątkową pozycją cieszył się sufizm – islamska mistyka. To tu część swojego życia spędził Rumi, wielki poeta i założyciel bractwa wirujących derwiszy. W Balch znajduje się również grób największej perskiej poetki Rabii Balchi. Według historii została zagłodzona przez swojego brata, który nie potrafił zgodzić się na jej miłość do tureckiego niewolnika. Na ścianach łaźni, do której została wtrącona, własną krwią napisała swój ostatni, uważany za najpiękniejszy, wiersz [6]. To jednak nie koniec tej tragicznej historii, turecki niewolnik zemścił się zabijając zazdrosnego brata, po czym popełnił samobójstwo. Zameer twierdzi, że niewiele lokalnych historii miłosnych kończy się szczęśliwie. Talibowie zamykali grobowce różnych legendarnych osób, w obawie przed bałwochwalczym w ich mniemaniu oddawaniu czci świętym. Dziś jednak na grób poetki przychodzą młodzi chłopcy i dziewczęta, by modlić się o szczęście w miłości.

Wokół grobowca i w parku przy pięknym Zielonym Meczecie można też spotkać malangów. To ludowi sufi, wędrowni pielgrzymi, hołdujący ascetycznemu trybowi życia (co widać na pierwszy rzut oka). Jeden wygląda na prawdziwego indywidualistę z pomalowaną na czerwono brodą i wielkim kijem obwieszonym świecidełkami. Zapytałem czy mógłbym mu zrobić zdjęcie, ale ten zdecydowanie odmówił.

– Nigdy nie możesz być pewny czy masz do czynienia z świętym mężem czy z człowiekiem uzależnionym od opium. – skomentował Zameer, po czy dodał: – A może z jednym i drugim naraz.

Mała wieża strażnicza na murze.
Fot. Roman Husarski

Balch jednak w przeciwieństwie do reszty Afganistanu słynie z innej używki. Przekonałem się o tym odpoczywając po obiedzie w domu wujka Zameera, kiedy to gospodarz zaskoczył mnie wyjmując spod massudówki (czapka nazywana tak od ulubionego nakrycia głowy słynnego tadżyckiego bojownika Ahmada Szaha Masuda) sporej wielkości pakunek, po czym skręcił sobie wielkiego jointa. Dom wuja krył też za swoimi murami mały basen. Możliwość kąpieli po zwiedzaniu w upale była zbawienna.

– I co, Pasztuni nie tacy straszni? – śmiali się moi znajomi.

Wracając pod wieczór do Mazaru (i to jeszcze stopem [7], bo kierowca savaris nas wyrzucił z nie do końca mi znanych powodów) Zameer opowiadał mi o Balchu.

– Widzisz my tu się cieszymy, że dziś to Mazar jest stolicą regionu a nie Balch. Urbanizacja mogłaby źle wpłynąć na te wspaniałe zabytki. Nie dałoby się tu tak odpocząć jak teraz. Wiesz, to w przyszłości będzie wspaniałe miejsce turystyczne – zawiesił głos, gdy koło nas przejechał wojskowy jeep, po czym dodał: – W przyszłości.

Motoryksza wykorzystywana jest też jako taksówka.
Fot. Roman Husarski

 

* * * * *

[1] Przedwojenne tłumaczenie Tadeusza Micińskiego.Dostepne online: http://sufizm.republika.pl/wiersze1.html

[2] Po tym jak przeczytałem, że w Afganistanie talibowie używają Facebooka i portal couchsurfing, by porywać obcokrajowców, podwoiłem moją czujność i szukałem osób, z którymi ktoś miał już do czynienia.

[3] Dziś w Iranie ten rodzaj pochówku jest zakazany, zamiast tego zaratusztranie praktykują palenie ciał. Wieże Milczenia są za to wciąż używane w Indiach.

[4] Miejsce pochówku Alego wzbudza kontrowersje. Mauzoleum w Mazar-i Szarfi zostało zbudowane na podstawie snu lokalnego mułły, w którym objawił mu się Prorok Ali i oznajmił, że jego ciało po śmierci zostało wykradzione. Po czym wskazał mulle, miejsce swojego prawdziwego pochówku. Większość muzułmanów za ostatnie miejsce spoczynku Alego przyjmuje miasto An-Nadżaf w dzisiejszym Iraku.

[5] W Balchu znajdują się dwa takie kopce. Stupy, które się na nich znajdowały miały zawierać szczątki słynnych buddyjskich mnichów: Trapusa i Bahalika.

[6] Jej ostatni wiersz można przeczytać online: http://archive.worldhistoria.com/topic14222.html

[7] Autostop, nawet łapiąc w trzy osoby, okazał się bez problemowy. Kierowca nawet nie zapytał o pieniądze. Być może miało to coś wspólnego z etnicznością i pasztunwali (kodeksem honorowym Pasztunów).

3 myśli na temat “Afgański miszmasz. Wizyta w starożytnym Balch”

  1. Bardzo fajny blog. 🙂 Zapraszamy również do nas.
    Życzymy powodzenia w konkursie!

    Pozdrawiamy,
    Goha i Kamil
    RobiMy Podróże

Dodaj komentarz