Korea Południowa

Jjajangmyeon museum. O koreańsko – chińskich kluskach

Jest takie danie, któremu konsekwentnie odmawia się miejsca na koreańskim stole, gdzie królują bibimbap i bulgogi. W Korei każdy zna to danie. Dzieci zawsze proszę o dokładkę. Dorośli też. Dzisiaj o jjajangmyeon (짜장면).

Fot. R. Husarski

Na próżno szukać jjajangmyeon w menu koreańskich restauracji na całym świecie, choć w Korei znajdziecie je w pierwszym lepszym barze czy stołówce. Jest to najczęściej zamawiana telefonicznie potrawa w Korei. Szacuje się, że codziennie konsumuje się od. 1,5 miliona misek makaronu. do nawet 6 milionów. Oddanie charakterystycznego smaku okazało się dużym wyzwaniem dla producentów zupek typu instant, którzy na przestrzeni lat wyprodukowali liczne wersje jjajangmyeonu. Jak do tej pory bez satysfakcjonujących rezultatów. Większość Koreańczyków od razu podkreśla, że jest to chińska potrawa. I tak, i nie.

Owszem, danie powstało wśród emigrantów z Państwa Środka, a w samych Chinach podobne danie nazywa się zhajiangmian (po kor. 작장면). Dosłownie oznacza „makaron smażony w sosie”. Potrawa pochodzi z prowincji Shandong. Różni się sosem, który powstaje na bazie sfermentowanej soi i nierzadko zawiera całe ziarna słynnej rośliny strączkowej. W Pekinie zhajiangmian podawany jest w wersji wegetariańskiej. Dziś Koreańscy turyści będąc w Północnych Chinach, chętnie próbują oryginalne danie i zazwyczaj są zdumieni, jak bardzo różni się od ich zkoreanizowanej wersji. Nierzadko jest to rozczarowanie, bowiem Koreańczycy kochają swoje kluski. I to po obu stronach granicy – w Korei Północnej również funkcjonują restauracje specjalizujące się w jjajangmyeon. Także obcokrajowcy zasmakowali w tym daniu, zwłaszcza ci, którzy nie dają sobie rady z ostrą stroną koreańskiej kuchni. 

Jjajangmyeon składa się z makaronu polanego gęstym sosem z czarnej pasty sojowej (chunjang, 춘장), kawałkami wieprzowiny oraz warzywami, najczęściej w postaci cebuli, cienko pokrojonego ogórka i zielonego groszku. Współcześnie znajdziecie jego różne warianty – od wege po podawane z owocami morza. Skład chunjang (ang. Tianmian sauce) mocno nas zaskoczył. Sos powstaje na bazie mąki pszennej tylko z niewielką domieszką soi (w proporcji 19:1!). Biorąc pod uwagę, że do jjajangmyeon używa się pszennego makaronu to uzyskujemy baaardzo glutenowe danie. W dodatku chunjang sam w sobie ma gorzki smak, dlatego zazwyczaj w restauracjach dodaje się do sosu sporo cukru. Zostaliście ostrzeżeni…

Dworzec kolejowy i ostatnia stacja linii metra
For. R. Husarski

Muzeum jjajangmyeonu znajduje się w Incheon, w chińskiej dzielnicy. Dojedziecie tu seulskim metrem. Wystarczy wysiąść na ostatniej stacji, a już po opuszczeniu budynku dworcu, po drugiej stronie ulicy, zauważycie wielka chińską bramę. Witajcie w China town! Incheon, choć głównie kojarzy się z lotniskiem, jest bardzo ciekawym miastem i ma wiele do zaoferowania.

Budynek, w którym znajduje się muzeum, również kryje ciekawą historię. Zbudowany jeszcze za czasów japońskiej okupacji, przez wiele lat mieścił ekskluzywną restaurację dla miejscowych oficjeli. Z czasem restauracja stała się bardziej przystępna i zaczęła serwować dania w przystępnych cenach, w tym jjajangmyeon.

Wejście do muzeum
Fot. R. Husarski
Akt stworzenia
Fot. R. Husarski
Wingardium Leviosa!
Fot. R. Husarski

Bilet kosztuje symboliczne 1000 wonów (około 1 dolara) i jeśli wierzyć muzealnym tablicom, to właśnie tutaj po raz pierwszy w 1905 roku zaserwowano kluski polane gęstym, sojowym sosem. Jjajangmyeon stał się pretekstem do opowiedzenia historii chińskiej diaspory i zmian, jakim uległo koreańskie społeczeństwo na przestrzeni dziesięcioleci. Makaron zyskał popularność w latach 50., gdy Koreańczycy, podnoszący się z wojny, który wyniszczyła i podzieliła ich kraj, potrzebowali szybkiego, taniego i pożywnego dania. Jjajangmyeon spełniał wszystkie te kryteria. Danie to zyskało też pewne znaczenie w kulturze i niektóre rodziny świętują joreopsigen jjajangmyeon (졸업식엔 짜장면) – by uczcić zakończenie studiów syna lub córki, rodzina spotyka się na kluski w chińskiej restauracji.

Niestety, wystawa jest w całości w języku koreańskim, ale niech was to nie zniechęci, bo duża liczba eksponatów, od miseczek, dawne opakowania makaronu, reklamy i filmy z jjajangmyeon czy „scenki”, rekompensują braki w tłumaczeniu. Przy kasie można się dodatkowo zaopatrzyć w niewielką broszurkę w języku angielskim.

Podróż z makaronem
Fot. R. Husarski
Składniki nie są wymagające
Fot. R. Husarski
Jjajangmyeon jest daniem tanim, na które stać każdego
Fot. R. Husarski

 

Po wizycie w muzeum można już z czystym sumieniem pójść na miskę koreańsko-chińskich klusek. Smacznego! 

Agata

Fot. A. Husarska
Fot. R. Husarski

Lokalizacja muzeum zaznaczona została na mapie poniżej:

KAKAO MAPS

 

Dodaj komentarz